0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedIsBad Historycznie: Jan Rodowicz "Anoda" - ułan batalionu "Zośka"

Wczesne lata i młodość

Należał do pokolenia urodzonego i wychowanego w wolnej Polsce, które nie wyobrażało sobie życia w niewoli. Cały proces wychowania patriotycznego w II RP doprowadził do ukształtowania ludzi, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z ogromnej wartości suwerennego bytu Polski i w godzinie próby przystąpili do zdania najtrudniejszego egzaminu w życiu. Jan Rodowicz, zwany „ułanem batalionu Zośka”, jest jednym z wielu symboli tej szczególnej generacji Polaków, której przyszło się zmierzyć z bezwzględnymi systemami totalitarnymi XX wieku – niemieckim narodowym socjalizmem i sowieckim komunizmem.

Urodził się 7 marca 1923 roku w Warszawie, w rodzinie Kazimierza i Zofii z Bortnowskich. Miał starszego o 7 lat brata, który został oficerem zawodowym Wojska Polskiego. Ojciec był inżynierem, specjalistą w dziedzinie inżynierii wodnej. Pomagał przy budowie portu w Gdyni, kierował Dyrekcją Dróg Wodnych, wykładał także na Politechnice Warszawskiej. Rodzina szczyciła się patriotycznymi tradycjami. Początki rodu Rodowiczów sięgają XVI wieku. W okresie zaborów członkowie rodziny brali udział w zrywach powstańczych. Dziadek Jana – Teodor Rodowicz – wraz ze swym starszym bratem Julianem brał udział w Powstaniu Styczniowym, walcząc w oddziale ks. Antoniego Mackiewicza na Żmudzi. Członkowie rodziny matki byli również zasłużeni dla polskości. Babka ze strony matki – Zofia z Kałużyńskich Bortnowska – prowadziła w Żytomierzu chór polski i tajne towarzystwo „Oświata”. Brat matki, czyli wuj Jana to generał Władysław Bortnowski, legionista, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, który we wrześniu 1939 r. dowodził Armią „Pomorze”. W 1930 r. Jan podjął naukę w Prywatnej Szkole Powszechnej Towarzystwa Szkoły Ziemi Mazowieckiej, która mieściła się przy ul. Klonowej 16 w Warszawie. W okresie nauki związał się z harcerstwem. Należał do 21. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. gen. Ignacego Prądzyńskiego.

Fot. Jan Rodowicz stoi pierwszy z prawej

W 1935 roku rozpoczął edukację w Państwowym Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego w klasie matematyczno-fizycznej. Zmienił także drużynę harcerską – przeniósł się do 23. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Bolesława Chrobrego, zwanej „Pomarańczarnią”. W tej drużynie jego kolegami byli Jan Bytnar, Tadeusz Zawadzki i Alek Dawidowski.  W czerwcu 1939 r. zdał tzw. małą maturę.

Działania podczas okupacji i Powstania Warszawskiego

Po wybuchu wojny, Jan kontynuował naukę na tajnych kompletach, m.in. w mieszkaniu państwa Saskich przy ul. Filtrowej. Wykładowcami byli nauczyciele Liceum im. Stefana Batorego. Do konspiracji Jan Rodowicz włączył się niemal od początku okupacji. Początkowo była to działalność samokształceniowa w ramach 23. WDH, która weszła w skład podziemnego harcerstwa czyli Szarych Szeregów. Kolejnym etapem była działalność w ramach tzw. małego sabotażu. Za ten dział walki odpowiadała Organizacja Małego Sabotażu „Wawer”, utworzona przez działacza harcerskiego Aleksandra Kamińskiego. Akcje w ramach małego sabotażu polegały m.in. na zrywaniu niemieckich flag, wybijaniu witryn zakładom fotograficznym, które eksponowały zdjęcia Niemców w mundurach, gazowano kina wyświetlające niemieckie filmy propagandowe, z czasem doszło do tego rysowanie słynnych „kotwic” - symbolu Polski Walczącej. W międzyczasie Jan kontynuował naukę, zdając w czerwcu 1941 r. konspiracyjną maturę. Następnie rozpoczął kurs Budowy Maszyn i Elektrotechniki. Po jego ukończeniu zaczął uczęszczać do Państwowej Szkoły Elektrycznej, utworzonej z dawnej Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda. Szkołę ukończył w 1943 r. z oceną dobrą. Zainteresowania Rodowicza przejawiły się nawet w doborze pseudonimu - „Anoda” stała się odtąd jego konspiracyjnym imieniem. Oprócz nauki pracował także zarobkowo – najpierw w firmie elektrotechnicznej, później w zakładach Philipsa. Poprzez Józefa Saskiego „Katodę” nawiązał kontakty z 80. WDH, w której prace konspiracyjne zaczął się włączać. W lipcu 1942 r. Rodowicz został skierowany na II turnus Zastępczego Kursu Szkoły Podchorążych Piechoty o kryptonimie „Agricola”. Po jego ukończeniu otrzymał stopień plutonowego podchorążego. Wraz z nim na kursie byli Tadeusz Zawadzki „Zośka”, Jan Bytnar „Rudy” i Józef Saski „Katoda”. Po utworzeniu w listopadzie 1942 r. Grup Szturmowych Szarych Szeregów, przeznaczonych do walki bieżącej w ramach Kedywu czyli Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej, został zastępcą dowódcy 2. drużyny (CR-200) Feliksa Pendelskiego „Felka” w Hufcu Centrum. „Anoda” ukończył jeszcze kurs Wyszkolenia Bojowego i kurs Wielkiej Dywersji, prowadzony przez cichociemnych, specjalistów od walki podziemnej przerzuconych z Wielkiej Brytanii do okupowanej Polski. Kursantów uczono m.in. posługiwania się materiałami wybuchowymi, taktyki, terenoznawstwa.

Fot. Jan Rodowicz "Anoda" z odznaczeniami - VM i KW

Wiosna 1943 r., oprócz intensywnego szkolenia, przynosi udział w akcjach zbrojnych. Jan Rodowicz „Anoda” 26 marca tego roku był uczestnikiem jednej z najsłynniejszych – akcji pod Arsenałem, podczas której odbito z rąk Gestapo Jana Bytnara „Rudego”, aresztowanego kilka dni wcześniej. Dowodził sekcją „butelki”, będąc uzbrojony w dwa stare rewolwery typu Lebel. Jego sekcja miała zaatakować jako pierwsza więźniarkę, w której Niemcy przewozili m.in. „Rudego”. W czasie akcji zastrzelił Niemca mierzącego do rannego Alka Dawidowskiego. Udział w tej akcji „Anodzie” przyniósł Krzyż Walecznych po raz pierwszy. Wziął udział w innych akcjach Grup Szturmowych: „Celestynów” (20/21 maja 1943 r.) - opanowanie wagonu przewożącego więźniów z Majdanka do obozu w Auschwitz, „Sól” (27 maja 1943 r.) - zdobycie w fabryce na Pradze przy ul. Siarczanej 6 zapasów chloranu potasu na potrzeby konspiracyjnej produkcji materiałów wybuchowych oraz „Sieczychy” (20 sierpnia 1943 r.) - atak na strażnicę Grenzschutzu w ramach większej akcji „Taśma”, polegającej na niszczeniu niemieckich strażnic na granicy Generalnego Gubernatorstwa (podczas tej akcji poległ Tadeusz Zawadzki „Zośka”; od jego pseudonimu weźmie później swą nazwę jeden z najsłynniejszych harcerskich batalionów). „Anoda” przez kolegów i koleżnaki z konspiracji został zapamiętany jako człowiek wesoły, o pogodnym usposobieniu i dużym poczuciu humoru, co przejawiało się m.in. w pisaniu fraszek i zabawnych rymowanek oraz parodiowaniu Churchilla czy Hitlera. We wrześniu 1943 r. powstał batalion „Zośka”, w którym „Anoda” został zastępcą dowódcy III plutonu Konrada Okolskiego „Kuby” w 1. kompanii „Felek”. W ramach nowego oddziału brał udział w kolejnych akcjach dywersyjnych: „Pogorzel” (23/24 września 1943 r.) - wykolejenie i ostrzelanie niemieckiego pociągu urlopowego z żołnierzami, „Wilanów” (26 września 1943 r.) - ubezpieczenie akcji odwetowej w Kępie Latoszkowej, wymierzonej w niemieckich kolonistów odpowiedzialnych za udział w mordach na żołnierzach batalionu „Baszta”, którzy odbywali ćwiczenia polowe w tamtejszej okolicy. „Anoda” podczas tej akcji był członkiem grupy „posterunek I”, dowodzonej przez Eugeniusza Koechera „Kołczana” i atakującej budynek niemieckiej żandarmerii u zbiegu ul. Klimczaka i Przyczółkowej. W listopadzie 1943 r. Jan Rodowicz został awansowany do stopnia sierżanta podchorążego Armii Krajowej. Pod koniec stycznia 1944 r. został pełniącym obowiązki dowódcy III plutonu w kompanii „Rudy”. Stanowisko to piastował do 1 marca, kiedy powrócił do 1. kompanii „Felek” na swą poprzednią funkcję zastępcy III plutonu. W kwietniu 1944 r. pierwszy raz samodzielnie dowodzi akcją wysadzenia przepustu kolejowego pod Rogoźnem koło Przeworska. Była to część większej akcji o kryptonimie „Jula”, mającej w maksymalny sposób utrudnić dostarczanie zaopatrzenia niemieckim siłom na froncie wschodnim. Podczas akcji wysadzono nie tylko sam przepust, ale na skutek decyzji „Anody” również i dwa nadjeżdżające z przeciwnych kierunków pociągi. Za sprawne dowodzenie otrzymał po raz drugi Krzyż Walecznych. W czerwcu 1944 r. macierzysty pluton „Anody” został przeniesiony z 1. do 2. kompanii „Rudy”. Późną wiosną „Anoda” wziął udział w szkoleniu bojowym w warunkach polowych w Puszczy Białej nieopodal Wyszkowa. Odbyły się dwa turnusy tego szkolenia, które nosiło kryptonim „Par I” i „Par II”. „Anoda” był na nich instruktorem – prowadził musztrę, wykłady z terenoznawstwa, nauki o broni i organizacji armii. Do Warszawy „Anoda” powrócił pod koniec lipca 1944 r., przed samym wybuchem powstania. W czasie Powstania Warszawskiego sławetny później batalion „Zośka” stanowił część Zgrupowania „Radosław” - najlepiej wyszkolonych i uzbrojonych żołnierzy Kedywu KG Armii Krajowej. Szlak bojowy rozpoczął się na Woli. Tam batalion „Zośka” miał wyznaczony teren koncentracji, w fabryce „Telefunken” przy ul. Mireckiego i Karolkowej. III pluton „Felek” zajmował stanowiska w fabryce Pfeifera przy ul. Okopowej. 2 sierpnia 1944 r. III pluton miał zaatakować budynek szkoły przy ul. Spokojnej 13. Udało się zdobyć budynek wraz z zapasami i wyposażeniem wojskowym. 9 sierpnia „Anoda” został ciężko ranny, otrzymując postrzał w płuco. Umieszczono go w szpitalu powstańczym przy ul. Miodowej 23. Za walki na Woli otrzymał Krzyż Virtuti Militari V klasy. W uzasadnieniu napisano o przesłankach odznaczenia „Anody” najwyższym polskim odznaczeniem wojskowym: „za uderzenie flankowe z rejonu Sołtyka w krytycznym momencie natarcia polskiego na cmentarz ewangelicki; uderzenie to zdecydowało o utrzymaniu stanowisk w tych rejonach”. 17 sierpnia dowódca Grupy „Północ” płk Karol Ziemski „Wachnowski” awansował Rodowicza na stopień podporucznika. 31 sierpnia przeszedł kanałami z lżej rannymi żołnierzami „Zośki” do Śródmieścia, gdzie trafił do kolejnego szpitala powstańczego przy ul. Hożej 36. 5 września wrócił do swego oddziału i wziął udział w ciężkich walkach na Czerniakowie. Podczas walk na ul. Wilanowskiej został znów ciężko ranny w lewą rękę z potrzaskaniem kości łopatkowej. Rany odniósł podczas zajmowania pozycji bojowej na balkonie II piętra kamienicy przy ul. Wilanowskiej 1. W balkon trafił pocisk z działa czołgu i „Anoda” cudem przeżył. Niezdolny do dalszej walki został w nocy z 17/18 września 1944 r. przewieziony przez żołnierzy z armii Berlinga pontonem przez Wisłę na stronę praską, zajętą wówczas przez „ludowe” Wojsko Polskie, które nadciągnęło u boku Armii Czerwonej. „Anodę” umieszczono w szpitalu w Józefowie koło Otwocka, który opuścił w styczniu 1945 r. z 81% inwalidztwem. Dotarł do rodziny w Milanówku, nawiązał też kontakty z dawnymi towarzyszami broni z batalionu „Zośka”. Zaangażował się mocno w ekshumacje ciał poległych kolegów i tworzenie kwatery „zośkowców” na warszawskich Powązkach Wojskowych.

Fot. Jan Rodowicz podczas pogrzebu "Morro" (w płaszczu, niesie trumnę z tyłu)

Nawiązał współpracę z Henrykiem Kozłowskim „Kmitą”, który w Powstaniu Warszawskim pełnił obowiązki dowódcy 1. kompanii batalionu „Zośka”. Po wojnie działał on w Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj. Organizował oddział dyspozycyjny szefa Obszaru Centralnego DSZ – płk. Jana Mazurkiewicza, dawnego dowódcy Zgrupowania „Radosław” z okresu Powstania Warszawskiego. Na dowódcę tego oddziału wyznaczono „Anodę”. Jednostka prowadziła akcje propagandowe wymierzone w komunistyczne władze, ochraniała narady dowództwa, rozpoznawała obsadę personalną i metody działania bezpieki. Po rozwiązaniu Delegatury oddział dyspozycyjny został rozwiązany, a „Anoda” wraz z „Kmitą” ukryli jego broń. We wrześniu Rodowicz postanowił się ujawnić przed Komisją Likwidacyjną b. Armii Krajowej Okręgu Centralnego, co nastąpiło 19 września 1945 r.

Komunistyczna rzeczywistość i aresztowanie

Po ujawnieniu chciał wrócić do normalnego życia – utrzymywał kontakty z kolegami, był animatorem wielu spotkań i wspólnych wyjazdów w góry. To jemu zawdzięczamy „Pamiętniki żołnierzy baonu «Zośka»”, gdyż usilnie zachęcał kolegów do spisywania swych przeżyć póki pamięć nie zatarła szczegółów. Wraz z kolegami z „Zośki” sporządził listy ewidencyjne poległych i zaginionych żołnierzy tego batalionu. Zamieszkał wraz z rodzicami w Warszawie przy ul. Lwowskiej 7/9. Jesienią 1945 r. rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Elektrycznym, skąd w późniejszym okresie (w 1947 r.) przeniósł się na Wydział Architektury, chcąc uczestniczyć w odbudowie Warszawy. Wszystkie plany i marzenia zostały przerwane przez aresztowanie w Wigilię 1948 r.

Fot. Zdjęcie sygnalityczne "Anody" z ubeckich akt

Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa aresztowali go na rozkaz Dyrektora Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego płk Julii Brystygier pod zarzutem działalności antypaństwowej. Został przewieziony do gmachu MBP przy ul. Koszykowej 6 w Warszawie i został poddany przesłuchaniom. Śledztwo było prowadzone przez Wiktora Herera i Bronisława Kleinę. Był pierwszym aresztowanym ze środowiska „zośkowców”, którzy byli kolejną grupą uchodzącą w oczach komunistów za „wrogów systemu”. Wkrótce nastąpiły kolejne aresztowania, a gazety w myśl propagandy pisały, że „Władze bezpieczeństwa zlikwidowały bandę dywersyjną […] na podstawie obserwacji prowadzonej od pewnego czasu przez organa bezpieczeństwa publicznego zostało stwierdzone, że pewna, nieznaczna zresztą część b[yłych] członków AK ze zgrupowania «Zośka», «Parasol» i innych przystąpiły do organizowania grup dywersyjno-terrorystycznych”. Śledztwo przerwała śmierć Jana Rodowicza „Anody” 7 stycznia 1949 r. Oficjalna wersja bezpieki głosiła, że popełnił samobójstwo, wyskakując z okna gmachu MBP. 12 stycznia ciało „Anody” przewieziono do zakładu pogrzebowego z poleceniem pochowania go jako osoby anonimowej na Powązkach. Rodzice o śmierci Jana dowiedzieli się 1 marca 1949 r., kiedy otrzymali urzędowe zawiadomienie o jego zgonie. Nie uwierzyli w wersję o samobójstwie, podejrzewając zamordowanie Jana podczas przesłuchania. Miejsce pochówku wskazał rodzinie jeden z grabarzy, który brał udział w ekshumacjach żołnierzy batalionu „Zośka” i znał „Anodę”.

Fot. Płk Julia Brystygier - to z jej rozkazu aresztowano "Anodę"

16 marca przeprowadzono ekshumację ciała "Anody". Przy przekładaniu ciała do nowej trumny obecny lekarz nie rozpoznał żadnych obrażeń, które następują po skoku z dużej wysokości. Ciało spoczęło w rodzinnym grobowcu na warszawskich Starych Powązkach. W 1968 r. matka „Anody” wspominała, że dr Konrad Okolski (ojciec kolegi Jana - „Kuby”) poinformował ją w sekrecie o opinii prof. Wiktora Grzywo-Dąbrowskiego, który był kierownikiem Zakładu Medycyny Sądowej przy ul. Oczki 6 w Warszawie w momencie przywiezienia ciała Jana. Profesor również był przekonany, że "Anoda" został zamęczony podczas przesłuchania. Ponadto protokół sekcji zwłok został sfałszowany, gdyż nie uwzględniono w nim faktu wgniecenia klatki piersiowej u Jana Rodowicza i braku obrażeń twarzy (które musiały powstać przy upadku z dużej wysokości), o czym zresztą wspominała matka, opisując moment ekshumacji. Obrażenia klatki piersiowej mogły powstać w momencie skakania śledczego z jakiejś wysokości np. z biurka na leżącego przesłuchiwanego. Wynikało stąd, iż Rodowicz został zakatowany w śledztwie, a wersja z samobójstwem miała to zatuszować. Mimo wznowienia śledztwa w latach 90-tych i przesłuchania Herera i Kleiny – ubeków prowadzących śledztwo w sprawie „Anody” nikomu nie udało się postawić zarzutów. Jan Rodowicz został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim i Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Jego postać wskazuje nam ile kosztowało wprowadzenie narzuconego systemu komunistycznego i jaka kategoria ludzi była przez komunistów znienawidzona – ta wychowana w wolnej Polsce.

 

powstanie warszawskie koszulka - banner

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas