0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedisBad Historycznie: Oddziały powstańczej Warszawy - Zgrupowanie „Kampinos”

Okręg Warszawski AK, oprócz sześciu obwodów zlokalizowanych na terenie miasta, posiadał jeszcze jeden – VII, obejmujący w przybliżeniu teren powiatu warszawskiego. Oprócz niego funkcjonował jeszcze samodzielny VIII rejon Okęcie. Obwód VII o kryptonimie „Obroża” podzielony był na 8 rejonów – rejon 1 Legionowo (krypt. „Brzozów”), rejon 2 Marki („Celków”), rejon 3 Rembertów („Dęby”), rejon 4 Otwock („Fromczyn”), rejon 5 Piaseczno („Gątyń”), rejon 6 Pruszków („Helenów”), rejon 7 Ożarów („Jaworzyn”) i rejon 8 Łomianki („Łęgów”).

Komenda VII Obwodu wraz z kompanią osłonową stanowiła rejon 9 o kryptonimie „Lubicz”, z wyznaczonym miejscem postoju m.in. przy ul. Poznańskiej 12 i Hożej 51. Dowódcą „Obroży” od grudnia 1940 r. był mjr/ppłk rez. Kazimierz Krzyżak „Bronisław”. Na terenie VII Obwodu zawiązki konspiracji powstały niemal na początku okupacji. Wpływ na to miała m.in. bliskość Warszawy, w której w październiku 1939 r. funkcjonowało 165 tajnych organizacji, a także duże skupiska ludności będące zapleczem dla różnych ugrupowań politycznych. Pierwsze inicjatywy podjął i nawiązał kontakty płk Alojzy Horak („Neuman”, „Nesterowicz”), który był wówczas komendantem Okręgu Warszawa-Województwo. On zaproponował wiosną 1940 r. mjr./ppłk. „Bronisławowi” objęcie stanowiska komendanta obwodu. Praca organizacyjna sprawiła, że na przełomie 1940 i 1941 r. działała aktywnie większość referatów sztabu obwodu: wywiadowczy, organizacyjny, taktyczno-szkoleniowy, kwatermistrzowski, informacyjno-propagandowy i wojskowy. Utworzono w poszczególnych rejonach tzw. oddziały dywersji bojowej, których zadaniami było niszczenie akt w zarządach gmin, likwidowanie konfidentów i funkcjonariuszy gestapo, zdobywanie broni, niszczenie transportów wojskowych i wyposażenia, zdobywanie broni. W rejonie 8 „Obroży” - tam gdzie w czasie Powstania Warszawskiego zostanie sformowane Zgrupowanie „Kampinos” - dowodzonym początkowo przez por. Niedzielskiego „Andrzeja”, a od września 1941 r. przez kpt. Józefa Krzyczkowskiego „Szymona” działało na koniec października 1943 r. 5 kompanii. Utworzono też analogicznie do innych rejonów „Obroży” oddział dywersji bojowej, oznaczony kryptonimem OS „Łęgów” lub „Kolczyn” (a także „DB składu K”, „DB składu VIII”).

Oddział ten m.in. dwukrotnie zniszczył akta Arbeitsamtu w Młocinach, zniszczył akta w Zarządzie Gminy w Zaborowie (na terenie rejonu 7) oraz w Zarządzie Gminy w Młocinach. Starł się z kolonistami niemieckimi, lotnikami i SS-manami w drodze na akcję zniszczenia mleczarni w Mościskach. Zwalczał także konfidentów i pospolitych bandytów. Oddział ten został sformowany na bazie drużyny dywersyjno-bojowej, którą utworzył pod koniec 1942 r. plut. pchor./ppor. Leszek Burakowski „Leszek”. Działalność oddziału dywersyjnego na terenie 8 rejonu rozpoczęła się w marcu 1943 r., z czasem jednostka została rozbudowana do siły plutonu (ok. 40 ludzi). Kolejnymi dowódcami byli plut. pchor. Bernard Freisleben „Bernard”, a po nim ppor. Marian Grobelny „Macher”. Na terenie rejonu 8 znajdowało się także miejsce przesiąknięte polską krwią – Palmiry. Tam Niemcy od grudnia 1939 r. do lipca 1941 r. przeprowadzili 21 masowych egzekucji, w czasie których mordowano przedstawicieli polskiej inteligencji, m.in. marszałka Sejmu Macieja Rataja czy medalistę z Los Angeles, lekkoatletę Janusza Kusocińskiego. Zamordowano tam ponad 1800 osób. Palmiry są najbardziej znanym miejscem masowych egzekucji w pobliżu Warszawy, choć przeprowadzane one także były w innych lasach otaczających stolicę – w Lesie Kabackim, Lasach Chojnowskich i Sękocińskich. W momencie zbliżania się wojsk sowieckich do Warszawy przygotowywano się do walki powstańczej. Rejon 8 VII Obwodu, wespół z rejonem 1 w myśl planów operacyjnych miał ubezpieczać Warszawę na kierunku północnym. Zadaniem rejonu 8 miało być zdobycie lotniska bielańskiego, Młocin oraz przecięcie niemieckiej komunikacji na linii Modlin-Warszawa. Zasadniczym zadaniem wszystkich rejonów „Obroży” było opanowanie terenów podwarszawskich, a przez to odcięcie Niemców od posiłków i osłona działań w samym mieście oraz przyjmowanie zrzutów. Na kilka dni przed końcem lipca (26 tego miesiąca) siły „Obroży” zostały zasilone sporym zgrupowaniem partyzanckim, które z czasem będzie stanowiło trzon Zgrupowania Kampinos.

Wojsko, które zjawiło się na terenie VII Obwodu, przywędrowało aż z Nowogródzczyzny. Jego dowódcą był por. Adolf Pilch „Góra”, cichociemny, który na Kresach toczył zacięte walki z sowiecką partyzantką. Do tych starć doprowadziła bezwzględna polityka sowiecka, dążąca do likwidacji jakichkolwiek śladów polskości na Kresach. 1 grudnia 1943 r. doszło do próby zniszczenia polskich sił. Dowódca Zjednoczonych Sowieckich Brygad Partyzanckich w rejonie Iwieńca płk Grigorij Sidoruk „Dubow” zaprosił na „naradę” polskich oficerów. Por. „Góra” czując bolszewicki podstęp, nie skorzystał z zaproszenia, co go ocaliło. Wcześniej już zostały wydane rozkazy stronie sowieckiej, w których czytamy: „W dniu 1 grudnia 1943 r. ogłosić punktualnie o godz. 7-ej rano, by we wszystkich zajętych punktach rejonów przystąpić do osobistego rozbrojenia wszystkich polskich legionistów (partyzantów) […]. W razie oporu w czasie rozbrojenia ze strony legionistów (partyzantów) rozstrzeliwać na miejscu”. Potężny cios, wymierzony Armii Krajowej (aresztowani oficerowie, których przewieziono do Moskwy, zastrzeleni, niektórzy żołnierze byli siłą wcielani do sowieckich brygad partyzanckich). Zaczęła się prawdziwa wojna partyzancka między Polakami a bolszewikami. Była ona na tyle intensywna, że czasowo strona polska zawiesiła działalność antyniemiecką, zawarto chwilowe „zawieszenie broni”. Nie było żadnych umów pisemnych, tylko ustne porozumienia. O skali wojny z bolszewikami na Kresach świadczą liczby. Do czerwca 1944 r. stoczono ponad 160 walk i potyczek, w których poległo 102 polskich partyzantów, a 138 wziętych do niewoli zostało przez sowieciarzy zamordowanych. Jednocześnie polskie siły rozrastały się i na koniec czerwca Zgrupowanie Stołpeckie (później Stołpecko-Nalibockie) liczyło 860 żołnierzy.

Składało się z trzech kompanii 78 pp, czterech szwadronów kawalerii 27 puł, szwadronu ckm, kwatermistrzostwa, szpitala, żandarmerii i pocztu dowódcy. Zbliżanie się frontu wymusiło na por. „Górze” wycofywanie się w kierunku zachodnim. Aby uniknąć zagłady oddziału z rąk sowieckich, należało się wycofać. Pod koniec czerwca 1944 r. rozpoczęto operację, w której zgrupowanie manewrowało pomiędzy wycofującymi się siłami niemieckimi i nacierającymi sowieckimi. Pod koniec lipca żołnierze z Nowogródczyzny dotarli do Puszczy Kampinoskiej. Z ostatnim etapem podróży wiąże się zabawna anegdota. Otóż wieczorem 25 lipca 1944 r. polskie zgrupowanie przechodziło przez Nowy Dwór Mazowiecki. Tam zatrzymali je Niemcy, strzegący mostu na Wiśle. Ściągnęli oni z twierdzy Modlin kilkanaście pojazdów pancernych, gotując się do walki z polskimi partyzantami. Podjęto negocjacje, które się przeciągały, atmosfera nerwowości gęstniała. Przełomem okazało się rozpoznanie przez chor. Stefana Andrzejewskiego „Wyżła” (urodzonego w Poznańskiem) w jednym z oficerów niemieckich swego przełożonego z czasów wspólnej służby w trakcie I wojny światowej. Niemcy wycofali pojazdy pancerne, a polskie zgrupowanie mogło kontynuować marsz w kierunku Kampinosu. 26 lipca dotarto do Dziekanowa Polskiego. Zgrupowanie było jednolicie umundurowane według przedwojennych wzorów i doskonale uzbrojone. Jednakże początkowo spotkało się z nieufnością lokalnych dowódców – dowódca „Obroży”, mjr Kazimierz Krzyżak „Bronisław” planował nawet rozbrojenie oddziału por. „Góry”, pojawiły się pomysły postawienia go przed sąd oraz wysłania zgrupowania w Bory Tucholskie. W końcu ktoś z Komendy Głównej doszedł do jedynego rozsądnego wniosku – włączenia żołnierzy z Nowogródczyzny do sił 8 rejonu „Obroży”. 31 lipca 1944 r. udowodnili oni wolę walki z Niemcami, rozbijając w Aleksandrowie kompanię Wehrmachtu. Rozkaz o godzinie „W” kpt. Krzyczkowski „Szymon”, d-ca 8 rejonu, otrzymał 1 sierpnia ok. godz. 15. Do ataku na lotnisko bielańskie mógł rzucić tylko od 120 do 190 żołnierzy sił miejscowych, zgrupowane Stołpecko-Nalibockie kwaterowało ok. 15 kilometrów od rejonu koncentracji, zatem nie było możliwości wykorzystania jego sił w ataku.

Pierwszy atak nie powiódł się. Po dwóch godzinach, przy stratach, powstańcy z Kampinosu musieli odstąpić. Ponowny atak – 2 sierpnia o godzinie 3 w nocy – także nie przyniósł pozytywnego wyniku, mimo że brały w nim udział jednostki zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego (I batalion 78 pp oraz kawaleria). Lotnisko nie zostało zajęte (choć w późniejszym okresie okazało się, że i tak Niemcy nie mogli używać go przeciw powstańcom). Poległo od 29 do 31 żołnierzy, 45 zostało rannych, w tym kpt. Krzyczkowski „Szymon”. Częściowym sukcesem natomiast zakończyła się próba zablokowania szosy Modlin-Warszawa. Dwa szwadrony kawalerii na wschodnim skraju Młocin, w okolicach Burakowa i Łomianek, zatrzymały niemiecką kolumnę ciężarówek z piechotą, niszcząc 4 pojazdy. Musiały jednakże odstąpić po pojawieniu się broni pancernej nieprzyjaciela. Inny szwadron na wysokości miejscowości Pieńków zniszczył kilkanaście ciężarówek niemieckich. Straty przeciwnika sięgnęły 26 zabitych, zdobyto broń. 3 sierpnia stoczono zwycięską potyczkę pod Truskawką, rozbijając kompanię Wehrmachtu (poległo ok. 70 Niemców, 19 raniono, 15 wzięto do niewoli) 3 sierpnia siły polskie w Puszczy Kampinoskiej przeszły pierwszą reorganizację. Kpt. „Szymon”, przebywający w szpitalu w Laskach, dowódcą całości sił mianował por. „Górę” (który zmienił wówczas pseudonim na „Dolina”), sobie zachowując ogólną zwierzchność. 7 sierpnia kpt. „Szymon” otrzymał rozkaz z Komendy Głównej, który zatwierdzał zmiany i wyznaczał dalsze zadania dla sił w Kampinosie. Miały one m.in. „nawiązać łączność z ppłk. Radosławem” w rejonie cmentarzy wolskich, w dalszym ciągu prowadzić dywersję komunikacyjną na trasie Warszawa-Modlin i na przedmieścia Warszawy od północy. Rejon 7 (Ożarów Mazowiecki „Jelsk”) miał zostać podporządkowany rejonowi 8. Stworzono nową jednostkę – Pułk Palmiry-Młociny, którego zasadniczą część tworzyli żołnierze por. „Doliny”.

Oprócz nich w pułku znaleźli się także ludzie batalionu kpt. Stanisława Nowosada „Dulki” (w jego skład wchodziły pododdziały rejonu 8), a także ludzie pochodzący z zarządzonej mobilizacji ochotników w wieku 17-50 lat. Pułk liczył ponad 1400 żołnierzy. Dodatkowo na terenie Puszczy znalazły się inne oddziały, m.in. batalion sochaczewski mjr. Władysława Starzyka „Korwina” (481 żołnierzy i oficerów), kompania Powstańczych Oddziałów Specjalnych „Jerzyki” pod dowództwem por. Jerzego Strzałkowskiego „Jerzego” (125), batalion legionowski por. Bolesława Szymkiewicza „Znicza”. Łącznie siły Pułku Palmiry-Młociny i pozostałych oddziałów kampinoskich sięgnęły stanu ponad 2700 ludzi. W ten sposób powstało Zgrupowanie Kampinos, zwane też Grupą Kampinos. Dowództwo mieściło się w Wierszach. Pododdziały miały obsadzić m.in. Izabelin, Sieraków i Truskaw. Na dużym terenie powstała Niepodległa Rzeczpospolita Kampinoska. Grupa Kampinos została podporządkowana organizacyjnie dowódcy Grupy „Północ” - płk. Karolowi Ziemskiemu „Wachnowskiemu”. Na terenie Puszczy utworzono 4 placówki odbioru zrzutów alianckich (niektóre źródła mówią o 5 takich miejscach). Pierwszy zrzut odebrano w nocy z 9/10 sierpnia 1944 r. (m.in. 6 rkm z 18 magazynkami, 3 rkm z 25 taśmami, 24 włoskie pm z 63 magazynkami, 47 pistoletów, 6 miotaczy min ze 113 minami, 554 granaty, 40000 sztuk amunicji do mausera, 64000 sztuk amunicji 9 mm, ponadto materiały wybuchowe, opatrunki osobiste, koce, bluzy, swetry, spodnie). Później nastąpiły kolejne zrzuty – z14/15, 15/16, 16/17, 17/18 sierpnia. W działania Grupy Kampinos w pewnym momencie wkradł się chaos rozkazodawczy. 8 sierpnia 1944 r. komendant Obszaru Warszawskiego AK gen. Albin Skroczyński „Łaszcz” skierował rozkaz do dowódcy Podokręgu Zachodniego – ppłk. Franciszka Jachiecia „Romana”, aby wydzielił co najmniej po batalionie dobrze uzbrojonych żołnierzy, którzy mieli iść z odsieczą Warszawie – na Mokotów i Żoliborz. 10 sierpnia na teren Kampinosu przybył ppłk Ludwik Konarski „Victor”, który przyprowadził kompanię z Obwodu Sochaczew i usiłował podporządkować sobie oddziały znajdujące się w Kampinosie. Spotkał się ze sprzeciwem kpt. „Szymona” i por. „Doliny”.

8 sierpnia kpt. Krzyczkowski odebrał rozkaz od ppłk. Józefa Szostaka „Filipa”, szefa III Oddziału (Operacyjnego) Komendy Głównej AK, nakazujący m.in. „wyciągnąć najlepszy element żołnierski i d-czy, bez względu na dotychczasowe związki organizacyjne, i zorganizować oddział, który jak najszybciej skierować na cmentarze […] powązkowskie do walki. W rejonie cmentarzy powązkowskich dążcie do nawiązania łączności z pułkownikiem ''Radosławem''”. Ponadto kpt. „Szymonowi” w myśl tego rozkazu miały podlegać „wszystkie oddziały, które znajdują się na terenie Puszczy Kampinoskiej”. Chaos pogłębiał jeszcze kolejny rozkaz płk. „Wachnowskiego”, który powołując się na jeszcze inny rozkaz dowództwa AK, wyznaczył mjr. Alfonsa Kotowskiego „Okonia” do objęcia „D-wa nad oddziałem ''Szymona''”. Spory kompetencyjne przycichły w obliczu rozkazu z 14 sierpnia dowódcy AK - gen. „Bora”, który nakazywał „skierować natychmiast najbardziej pospiesznymi marszami wszystkie rozporządzalne, dobrze uzbrojone jednostki z zadaniem bicia sił npla, znajdujących się na peryferiach i przedmieściach Warszawy, i wkroczenia do walki wewnątrz miasta”. Tego samego dnia kpt. „Szymon” otrzymał rozkaz z dowództwa Grupy „Północ” podpisany przez płk. „Wachnowskiego”, który określał formę i teren współdziałania oddziałów z Puszczy Kampinoskiej z powstańcami w Warszawie. Zgodnie z nim oddziały kampinoskie miały m.in. nacierać poprzez Cmentarz Powązkowski na Stawki i nawiązać łączność z siłami Grupy „Północ” na Muranowie oraz pozostawić odwody w celu odbierania zrzutów. Łącznicy z Komendy Głównej mieli oczekiwać na ludzi kpt. „Szymona” w zakładzie dla niewidomych w Laskach. Dowódcą grupy łącznikowej był por. Stanisław Jankowski „Agaton”. Wraz z nim do Kampinosu dotarli także por. Jan Woytowicz „Wojciech”, ppor. Stefan Bałuk „Kubuś” i st. strz. Kazimierz Piechotka „Jacek”. Kpt. „Szymon” wydał rozkaz skierowany do „D-cy Pułku Palmiry-Młociny”, w którym zarządził, że w akcji pomocy Warszawie wezmą udział trzy bataliony piechoty, d-cą akcji zostaje por. Witold Pełczyński „Dźwig”, a sama akcja nastąpi w nocy z 15 na 16 sierpnia. 15 sierpnia odbyła się odprawa w Laskach, na której odżyły spory kompetencyjne i kto ma dowodzić wojskami idącymi na odsiecz miastu. Ppłk „Victor” znów powoływał się na rozkaz płk. „Romana” z Podokręgu Zachodniego, który jemu podporządkowywał wszystkie oddziały, na co ripostował kpt. „Szymon”, który powołał się na rozkazy otrzymane z KG. Ostatecznie – aby nie przedłużać sporu – ppłk „Victor” został wyznaczony na dowódcę grupy odsieczy. Grupa ruszyła z Kampinosu ok. 21:00-22:00.

Złożona była z batalionu piechoty por. „Dźwiga”, oddziału kpt./mjr. Władysława Nowakowskiego „Serba” z II Obwodu (Żoliborz) oraz oddziału sochaczewskiego kpt. Wilhelma Kosińskiego „Mścisława”. Łącznie liczyła ok 700-750 żołnierzy. Była doskonale uzbrojona – 15 piatów, 5 moździerzy, 10 ckm, 60 rkm, 100 pm. Zapasy amunicji też przedstawiały się nieźle – 18 pocisków na piata, 1500 sztuk amunicji na rkm, 3000 na ckm, 700 na pm, 200 na karabin. Jak błędna była decyzja o powierzeniu dowództwa ppłk. „Victorowi” żołnierze przekonali się wkrótce. Na skutek jego zarządzeń część sił pogubiła się w ciemnościach zanim osiągnięto Powązki. Po dojściu w rejon Cmentarza Wojskowego ppłk „Victor” nie zdecydował się na atak na nieubezpieczone samochody pancerne. Chaos pogłębiał się, część żołnierzy wróciła do Kampinosu (ok. 150 ludzi), reszta została na Żoliborzu. Ppłk „Victor” w późniejszym czasie został zdjęty z dowodzenia. W międzyczasie do Kampinosu dotarł mjr „Okoń”, przynosząc ze sobą rozkaz płk. „Wachnowskiego” o mianowaniu go dowódcą „oddziału ''Szymona''”. „Okoń” otrzymał także rozkaz od gen. Antoniego Chruściela „Montera”, nakazujący mu „dołączyć do obwodu Żoliborz”. Rozpoczęto montowanie kolejnej grupy odsieczy. Nowy batalion liczył 450-550 żołnierzy, równie dobrze uzbrojonych jak poprzedni oddział. Złożony był z trzech kompanii kampinoskich: ppor. Karola Hartfila „Wara”, por. Józefa Krzywickiego „Prawdzica”, por. Jarosława Gąsiewskiego „Grota”, kompanii z Podokręgu Zachodniego „Hallerowo” ppor. Józefa Jodłowskiego „Mazura” oraz oddziału ppor. Tadeusza Gaworskiego „Lawy”. Batalion wyruszył do Warszawy 19 sierpnia 1944 r. W okolicach Wawrzyszewa natknięto się na żołnierzy węgierskich, który stanowili element sił odgradzających Warszawę od Kampinosu.

Po raz kolejny w historii ujawniła się przyjaźń polsko-węgierska. Bez najmniejszych problemów przepuścili oni Polaków. Mimo tego i ta grupa też nie zdołała dojść w całości do Warszawy, część sił zgubiła się po drodze i powróciła do Puszczy Kampinoskiej. Siły, które dotarły z Kampinosu na Żoliborz postanowiono użyć w ataku na Dworzec Gdański, aby uzyskać łączność z walczącą Starówką. Natarcie wyszło w nocy z 20/21 sierpnia 1944 r. Załamało się w ogniu niemieckiej broni maszynowej, dodatkowo na torach znajdował się niemiecki pociąg pancerny. Oddziały kampinoskie, nie znające terenu (nie przydzielono im przewodników), zostały wręcz wbite w ziemię nawałą niemieckiego ognia. Oddziały ze Starówki czekały na przełamanie linii niemieckich przez siły od strony Żoliborza, co nie nastąpiło. Okolice Dworca Gdańskiego były obsadzone przez siły niemieckie w liczbie ok.1500-1600 żołnierzy dysponujących artylerią i bronią maszynową. Poległo 100 powstańców, 20 było rannych, Niemcy stracili 20 zabitych i 10 rannych. Natarcie powtórzono kolejnej nocy. Miano do niego włączyć siły Starówki – kombinowaną kompanię z batalionu „Czata 49”, resztki batalionu „Pięść”, dwie kompanie z batalionu „Zośka. Siły te liczyły ok. 330-350 żołnierzy, nad którymi dowództwo objął mjr Wacław Janaszek „Bolek”, szef sztabu zgrupowania „Radosław”. I to natarcie zakończyło się krwawo. Zła synchronizacja sprawiła, że oddziały kampinoskie i żoliborskie i staromiejskie nie zaatakowały w tym samym momencie, poza tym Niemcy byli już czujni i przygotowani na atak w tym samym miejscu. Straty polskie, w zależności od źródeł, wahają się od 292 do 350 zabitych i 80 rannych lub 350-400 poległych i rannych łącznie. Część żołnierzy z Kampinosu została na Żoliborzu, tworząc m.in. kompanię pod dowództwem por. „Dźwiga”, która weszła w skład zgrupowania „Żaglowiec”. Ogółem do działań w Warszawie Grupa Kampinos skierowała 1150 swoich żołnierzy.

Po powrocie z Żoliborza mjr „Okoń” przedstawił dokument dowódcy AK, podpisany przez gen. Tadeusza Pełczyńskiego „Grzegorza”, „Robaka” - Szefa Sztabu KG i zastępca Dowódcy AK, czyniący go dowódcą „rejonu Puszczy Kampinoskiej […]. Wszyscy komendanci i d-cy oddziałów przebywający tam stale bądź przejściowo podlegają d-cy rejonu Puszczy Kampinoskiej (d-cy Kampinosu) pod względem taktycznym, dyscyplinarnym, administracyjnym”. Zadania, jakie mu postawiono, polegały na zorganizowaniu „bazy zaopatrzeniowej w zakresie materiałów uzbrojenia, sprzętu i żywności dla walczącej Warszawy”, rozbudowy „bazy odbiorczo-zrzutowej” i „ośrodka radiowego gwarantującego ciągłość pracy”. Miał także współdziałać z „oddziałami miejskimi przy niszczeniu ośrodków niemieckich w północno-wschodniej Warszawie” oraz organizować oddziały dyspozycyjne, które miały chronić bazę. Niezależnie od działań części sił kampinoskich w Warszawie, na terenie Puszczy Pułk Palmiry-Młociny i pozostałe jednostki prowadziły działania bojowe. 4 sierpnia pod Lipkowem zlikwidowano zmotoryzowany oddział niemiecki. Poległo 10 Niemców, strat własnych nie było, zdobyto broń i amunicję. 10 i ponownie 22 sierpnia pod Brzozówką rozbito rosyjskojęzyczne jednostki kolaboracyjne, 13 sierpnia pod Krogulcem zdobyto samochód ciężarowy na gąsienicach ze sprzętem telefonicznym. 29 sierpnia pod Kiściennym odparto atak nieprzyjaciela, który usiłował otworzyć sobie drogę do Kazunia. Zabito 140 żołnierzy wroga, zdobywając 4 rkm-y, 20 pm, kilkadziesiąt karabinów i amunicję. 31 sierpnia nieprzyjaciel atakował w kierunku Pociechy. Ataki te odparto, zadając mu straty w wysokości 31 poległych. 1 września Niemcy zaatakowali Roztokę, zajmując ją. Polskie przeciwnatarcie doprowadziło do odzyskania miejscowości i zadało straty nieprzyjacielowi w wysokości 23 żołnierzy, w tym 2 oficerów. W nocy z 2/3 września polski oddział szturmowy, liczący 80 żołnierzy uzbrojonych w broń maszynową, po dowództwem por. „Doliny” zaatakował wieś Truskaw, w której stacjonowało ponad 500 żołdaków z rosyjskojęzycznej brygady SS RONA Kamińskiego, wsławionej mordami ludności cywilnej na Ochocie. Gwałtowny i brawurowy polski atak z zaskoczenia doprowadził do wybicia 250 z nich i ranienia dalszych 100. Podobną akcję przeprowadzono w nocy z 3/4 września w Marianowie.

Zaatakowano znów jednostki RONA, tym razem przy użyciu kawalerii (w większości z II szwadronu wachm. Józefa Niedźwieckiego „Lawiny” oraz plutonu szwadronu ckm por. Tomasza Lisowskiego „Toma”) . Nieprzyjaciel stracił ok. 100 zabitych i 20 rannych, a RONA przestała się w ogóle liczyć jako siła bojowa. 6 września w nocy zniszczono tartak w Piaskach Królewskich, gdzie Niemcy gromadzili materiały mające posłużyć do budowy mostu w Wyszogrodzie. Tartak zniszczono, zabito 33 esesmanów, załogę tartaku, którą w dużej mierze stanowili różnojęzyczni najemnicy, puszczono wolno; niektórzy z nich przyłączyli się do polskich partyzantów. 16 września powstrzymano natarcie nieprzyjaciela na Pociechę, które było wspierane bronią pancerną; zatrzymano je dzięki polom minowym. 17 września pod Pociechą zabito 15 żołnierzy nieprzyjaciela, a 24 września pod Rybitwą zabito 12 Niemców. Oprócz działalności bojowej ważnym elementem była łączność radiowa. Na terenie Kampinosu znajdowała się radiostacja Komendy Głównej AK pod dowództwem kpt. Aleksandra Jedlińskiego „Franka”, dzięki której utrzymywano kontakt z Londynem, a poprzez Londyn – z Warszawą. Ponadto wydzielone oddziały Grupy Kampinos przerzucały do Warszawy broń, amunicję, lekarstwa i żywność. Do likwidacji polskich sił powstańczych w Kampinosie Niemcy przystąpili dopiero pod koniec walk w Warszawie, kiedy kończyły się walki na Mokotowie, a walczyły jeszcze Śródmieście i Żoliborz. Ruchliwość polskich oddziałów w Puszczy Kampinoskiej i bolesne ciosy, jakie zadały one nieprzyjacielowi, spowodowały kilkukrotne wyolbrzymienie polskich sił partyzanckich w niemieckich oczach. Wywiad nieprzyjaciela w meldunku z 20 sierpnia podawał: „Najnowsze meldunki donoszą o zbieraniu się w lasach kampinoskich większych grup powstańczych, które w sile około 15000 ludzi zamierzają przedrzeć się w nieznanym kierunku. Uzbrojenie jest dobre, mają nawet artylerię i obronę przeciwlotniczą”. Dodatkowo niemieckie dowództwo otrzymywało meldunki, które wskazywały na przygotowywaną przez AK mobilizację, która miała pozwolić na sformowanie sześciu dywizji. Od 22 września 1944 r., rozkazem 5199/44 dowództwo niemieckie 532 obszaru tyłowego 9 armii (tzw. „Korück 532” - Kommandant des Rückwärtigen Armeegebietes Nr. 532) rozpoczęło przygotowania do operacji przeciwpartyzanckiej o kryptonimie „Sternschnuppe” („Spadająca gwiazda”). Miała ona w zamyśle niemieckim doprowadzić do oczyszczenia zaplecza frontu i wyparcia dużego zgrupowania partyzanckiego z kompleksu Puszczy Kampinoskiej.

Dowódcą akcji miał być gen. Bernhardt, który po stworzeniu planu operacji przesłał go do sztabu 9 armii. Tam wprowadzono poprawki i 26 września przed północą przesłał go do realizacji. Dowództwo 532 obszaru tyłowego podporządkowano jako sztab grupie korpuśnej von dem Bacha. Wyciągi z rozkazu trafiły m.in. do komendantów policji w Sochaczewie i Łowiczu oraz administracji. Odpowiednio do zadania przygotowano siły. Za rozpoznanie były odpowiedzialne grupa rozpoznawcza „Widder” oraz 308 i 525 oddziały zwiadu frontowego. Siły główne podzielono na dwie grupy: północną i południową. Północną grupą dowodził płk Klein, południową – mjr Nachtwey. W składzie grupy północnej znalazły się m.in. bataliony alarmowe z dywizji „Hermann Göring”, SS „Totenkopf”, SS „Wiking” (po jednym z każdej dywizji), 183 batalion ochrony, 2 kompanie piechoty, 743. Jagdpanzerabteilung (bez 1 kompanii), ponadto jednostki z pojazdami opancerzonymi i czołgami, jednostki artylerii i saperów. Grupa południowa składała się m.in. z 2 batalionów 34 pułku policji, 31 batalionu „Schuma” (Ukraiński Legion Samoobrony), batalionu Kozaków, kompanii czołgów z 19 Dywizji Pancernej, jednostek artylerii i saperów. Grupa północna liczyła ok. 3000 żołnierzy, grupa południowa – ok. 2800. Całą operację, która miała trwać 4-5 dni, podzielono na trzy etapy, wyznaczając kolejne rubieże, które miały siły niemieckie osiągać w kolejnych dniach. Zasadniczym celem było zniszczenie sił polskich na bezpośrednim zapleczu odcinka 9 armii oraz „zdobycie swobody ruchów na wschód od linii Błonie - Modlin i nowych połączeń tyłowych dla IV Korpusu Pancernego SS niezależnie od Modlina. Cały rejon akcji "Spadająca Gwiazda", z wyjątkiem może terenów zajętych przez bandy, ma być ewakuowany we współpracy z administracja cywilną, ludność zdolna do pracy ma zostać przydzielona do pracy na potrzeby Rzeszy”. Punktami wyjścia niemieckiego ataku były m.in. Łomianki, Dąbrowa, Dziekanów i Wólka Węglowa.

Działania rozpoczęto 27 września 1944 r. Tego dnia zaatakowano wieś Wiersze, miejsce postoju dowództwa Grupy Kampinos i radiostacji. Ok. godz. 16 nad wsią pojawiło się 8 stukasów Ju-87, które zrzuciły bomby na wieś. Zbombardowano także wieś Brzozówka oraz Truskawka. Do starć doszło w rejonie wsi Sowia Wola i Brzozówka, gdzie walczył pluton pod dowództwem por. Józefa Budzyńskiego „Prawego” z kompanii „Zemsta”, wsi Brzozówka, gdzie walczyła kompania por. Jana Raczkowskiego „Motora” z batalionu „Znicza”. Większe starcia miały też miejsce w rejonie Palmir i Janówka. W Janówku walczyła cała kompania kpt. Kosińskiego Jana (niektóre źródła podają imię Wilhelm) „Mścisława”. Po południu Polacy musieli się wycofać z zajmowanych placówek. Około południa zostały zaatakowane przy użyciu broni pancernej placówki w Pociesze, bronione przez kompanię sochaczewską por. Jana Groneckiego (Gromeckiego wg innych źródeł) „Nawrota”. Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że rozpoczęła się niemiecka ofensywa. Grupa Kampinos miała przebijać się w kierunku Gór Świętokrzyskich. Miejsce koncentracji podległych mjr. „Okoniowi” oddziałów wyznaczono pod Roztoką. Uzgodniono, że w marszu na południe udział brać będą tylko uzbrojeni powstańcy – rozpuszczono do domów ok. tysiąca nieuzbrojonych żołnierzy. Część oficerów zdecydowała się na rozformowanie podległych im jednostek i przejście do ponownej konspiracji. Tak uczynił mjr Władysław Starzyk „Korwin” z oficerami z grupy sochaczewskiej. O godz. 22 zaczęto formować kolumnę marszową i godzinę później ruszono. Szło ok. 2000 żołnierzy i ok. 350 wozów taborowych. Kolumna rozciągała się na długość 1,5 km. Nad ranem dotarto do miejscowości Zamość. Postój i całodzienny odpoczynek zarządzono we wsi Bieliny. Wieczorem 28 września ruszono w dalszą drogę i poprzez uroczysko „Zamczysko” siły Grupy Kampinos ruszyły, skręcając na południe w stronę miejscowości Wiejca (na wschód od miejscowości Kampinos). Tam nastąpiła walka, około północy żołnierze polskiego zgrupowania musieli przebijać się przez pierścień okrążenia. W starciu tym poniesiono straty – poległo 39 powstańców, 14 dostało się do niewoli, stracono część wozów z zaopatrzeniem, bronią i amunicją.

W trakcie przekraczania rzeki Utraty w rejonie Łuszczewka straż tylną kolumny partyzanckiej zaatakowały siły niemieckie wsparte transporterami opancerzonymi. Około 3:30 polskie zgrupowanie osiągnęło linię kolejową Warszawa-Sochaczew w pobliżu Błonia, pomiędzy Jaktorowem a Międzyborowem i po starciu z oddziałem alarmowym kontynuowano marsz. Walczono w miejscowości Baranów, gdy czoło kolumny dotarło do wsi Budy Zosine. Warto nadmienić o przyjaznym stosunku Węgrów do polskich żołnierzy. W Stanisławowie natknięto się na żołnierzy węgierskich, którzy z Polakami dzielili się jedzeniem, amunicją i granatami. Najprawdopodobniej był to niepełny dywizjon huzarów pod dowództwem rtm. Miklósa Bodócsy'ego z 1 Dywizji Honwedów. Kierunek marszu zaalarmował Niemców, którzy stworzyli kolejną grupę bojową, która miała zabiec drogę Grupie Kampinos. Grupa bojowa „Bernard” pod dowództwem płk. Königa składała się z 70. pgren. 73 DP, jednego batalionu ochrony, jednostek alarmowych, dwóch kompanii transporterów opancerzonych, jednego plutonu czołgów oraz 30 pociągu pancernego. Całość tych sił liczyła ok. 2000 żołnierzy. Siły Grupy Kampinos, która w ciągłych walkach dotarła do okolic Jaktorowa, liczyły ok. 1200 żołnierzy. Część odłączyła się – za wiedzą i zgodą „Okonia” - i maszerowała na własną rękę, szukając możliwości przejścia samodzielnie. Tak postąpiła kompania por. „Lawy” (bez jednego plutonu pod dowództwem mjr. Bronisława Lewkowica „Kursa”, który pozostał z głównymi siłami).

Mimo nalegań dowódców, aby przekroczyć tory i iść dalej w kierunku lasów radziejowickich, mjr „Okoń” zdecydował się na odpoczynek, co przyniosło fatalne następstwa. W międzyczasie pododdziały grupy „Bernard” rozpoczęły działania. Zaczęto je wysyłać w okolice Żyrardowa, ok. godz. 7:30 doszło do starć w rejonie Wiskitek oraz Baranowa, gdzież straż tylną zgrupowania zaatakowali Niemcy, ok. godz. 9 rozpoznanie lotnicze zameldowało o kolumnach partyzanckich na południe od Baranowa. Niemiecka grupa bojowa otrzymała rozkaz utworzenia zapory w oparciu o linię kolejową, a następnie od wschodu, północy i południa okrążyć polskie siły i ostatecznie je zniszczyć, nie dopuszczając do wymknięcia się Polaków do lasów skierniewickich. Mjr „Okoń” w końcu zdecydował się na przebijanie przez tory, ale była to decyzja spóźniona. Do tego czasu siły niemieckie okrążyły już Grupę Kampinos. Teren walki nie sprzyjał polskim oddziałom – płaski, z nielicznymi zabudowaniami. Siły partyzanckie zostały podzielone na dwie kolumny. Pierwsza z nich składała się z batalionu por. Witolda Lenczewskiego „Strzały”. Miała ona zająć tory kolejowe w rejonie Bud Zosinych, przełamać niemiecką obronę, a następnie zająć drogę Żyrardów-Grodzisk i utrzymać ją do czasu przejścia pozostałych oddziałów, taborów i szpitala. Druga grupa – kawaleria i dowództwo Grupy Kampinos – miała przebijać się przez przejazd kolejowy w Międzyborowie, 1,5 km dalej. Miejsce koncentracji obu części wyznaczono w lasach w rejonie Puszczy Mariańskiej.

Około godz. 12 batalion por. „Strzały” ruszył do boju. Nastąpił kontakt ogniowy z nieprzyjacielem, który stopniowo się wzmacniał. W pierwszej linii nacierała kompania por. Zygmunta Sokołowskiego „Zetesa”. Siły niemieckie nie wytrzymały impetu polskiego ataku i zeszły z torów, kryjąc się za nasypem, a następnie powoli się wycofując. I plutonowi plut. Stanisława Paszkucia „Lamparta” udało się przekroczyć tory, podobnie jak plutonowi plut. Tumiłowicza (oba z kompanii sierż. Waleriana Żuchowicza „Opończy”). W tym momencie od strony Żyrardowa nadjechał pociąg pancerny, który swym ogniem zaczął dziesiątkować polskie oddziały, które musiały się wycofać poza zasięg ognia. Polakom nie pomogła nawet zrzutowa ręczna broń przeciwpancerna – piaty. Pociski ześlizgiwały się po pancerzu pociągu. Po zwinięciu natarcia na tory polskie siły utworzyły coś na kształt szańca obronnego w postaci wielkiego czworoboku, opartego na sieci kanałów melioracyjnych. Tworzyły go wykrwawiony batalion por. „Strzały”, batalion legionowski por. Bolesława Szymkiewicza „Znicza” oraz spieszeni kawalerzyści. Pętla niemieckiego okrążenia nie zdołała się jeszcze zacisnąć – od południa zagradzała Polakom drogę piechota niemiecka, która powróciła na swe pozycje na torach, na północy – znajdowały się transportery opancerzone nieprzyjaciela wraz z piechotą. Choć od strony Żyrardowa i Wiskitek ruszyły czołgi, to ataki te powstrzymano i wciąż wolny był kierunek na wschód i na zachód. Potrzebne tylko były rozkazy dowódcy, a tych brakowało. Ok. godz. 16 mjr „Okoń” wydał rozkaz o przebijanie się głównych sił w kierunku północno-zachodnim. Wywołało to chaos, do niektórych grup taki rozkaz w ogóle nie dotarł. Sam „Okoń” zdecydował przebijać się na południe. Drugi atak na tory miał przeprowadzić kompania „Zemsta” - II i III pluton, I zaś stanowił osłonę tyłów. Tym razem Niemcy rzucili do walki dwa pociągi pancerne. Od strony Grodziska nadjechał pociąg nr 30, od strony Żyrardowa – improwizowany, z czołgami na platformach, który został użyty w odparciu pierwszego natarcia. Polski atak został rozbity na podejściach i zaległ pod niemieckim ostrzałem. Ok. godz. 17 mjr. „Okonia” widziano żywego po raz ostatni. Poległ, a jego ciało znaleziono następnego dnia. Grupa Kampinos przestała istnieć jako zorganizowana jednostka. Pojedyncze grupy żołnierzy jeszcze się broniły, często przemieszane, z różnych oddziałów. Ppor. Kazimierz Wolski „Jastrząb” i wachm. pchor. Narcyz Kulikowski „Narcyz” prowadzili ostrzał z działka 22 mm, dopóki nie polegli. Batalion legionowski, dzięki postawie ppor. Mieczysława Smereka „Czcibora” zdołał się przebić niemal w całości.

Grupa por. „Doliny” przebijała się w kierunku południowo-zachodnim, sam por. „Dolina wydał wcześniej rozkaz, aby i inne grupy przebijały się na tym kierunku. Zdołało się przebić także 140-200 ułanów por. Jarosława Gąsiewskiego „Jara” i chor. Zdzisława Nurkiewicza „Nieczaja”. Szarża kawalerii załamała ciągłość polskich linii obronnych i spowodowała przenikanie sił niemieckich wewnątrz polskiego zgrupowania. Straty poniesione przez stronę polską to – w zależności od źródeł – 100-150 do 200 zabitych, 120-150 do 200 rannych, 150-200 w niewoli. Około 700-800 partyzantów zdołało wyrwać się z okrążenia. Znów warto przypomnieć wspaniałą postawę Węgrów, którzu pozorowali branie Polaków do niewoli i puszczali ich wolno. W Budach Zosinych nawet zagrozili użyciem broni wobec Niemców i odgrodzili Polaków od SS-manów. Straty niemieckie również są trudne do precyzyjnego wyliczenia – od 100 do 150 zabitych. Część kampinoskich sił walczyła dalej. Na uwagę zasługuje dalsza działalność por. Adolfa Pilcha „Doliny”, który zdołał zgromadzić wokół siebie ok. 200 żołnierzy po bitwie pod Jaktorowem i poprowadził ich na Kielecczyznę. Utworzył Samodzielny Szwadron „Grupy Kampinos”, który od 24 października 1944 r. stał się III Batalionem 25 pp AK Ziemi Piotrkowsko-Opoczyńskiej. Żołnierze kampinoscy bili się m.in. pod Białym Ługiem i Fałkowem, pod Bulianowem, pod Bokowem, koło Wincentowa oraz w pobliżu leśniczówki Huta w lasach przysuskich. Ponadto w 25 pp, w 6 kompanii por. Zdzisława Suszyckiego „Osucha” był m.in. pluton „kampinoski” pchor. Zygmunta Lipskiego „Sulimy”, który pod koniec października znalazł się w 3 pp Legionów por. Antoniego Hedy „Szarego”. 9 listopada 1944 r. rozwiązano 25 pp AK, a por. „Dolina” z 60-osobowym oddziałem konnym, uzbrojonym w broń maszynową, działał do stycznia 1945 r.

Świadom tego czym są bolszewicy i nowy „porządek”, który miał zapanować w Polsce, w późniejszym okresie przedostał się do Wielkiej Brytanii. Grupa Kampinos w czasie swego dwumiesięcznego istnienia stoczyła 46 bitew, w tym jedną z największych bitew partyzanckich II wojny światowej na lewym brzegu Wisły – pod Jaktorowem. W starciach z żołnierzami Grupy Kampinos Niemcy utracili łącznie ponad 1000 żołnierzy poległych i ok. 500 rannych.

Daniel Sieczkowski

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas