0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedisBad Historycznie: Polish Fighting Team czyli „Cyrk Skalskiego”

Historia tej nietypowej lotniczej jednostki jest niemal nieznana szerszemu gronu odbiorców. Szkoda, gdyż obrazuje po raz kolejny, że polscy piloci byli elitą elit i przysporzyli wiele chwały polskiemu orężowi.

Początki

Przegrana przez Niemców bitwa powietrzna nad południową Anglią i praktyczne zaniechanie przez III Rzeszę inwazji na wyspy brytyjskie oraz przeniesienie ciężaru walk na front wschodni spowodowało, że rok 1942 stawał się powoli okresem „nudy” dla myśliwców w Wielkiej Brytanii. W Dowództwie Lotnictwa Myśliwskiego w Stanmore pod Londynem opracowano pewien plan, polegający na wysłaniu do północnej Afryki, gdzie ścierały się ze sobą brytyjska 8 Armia z niemiecką 5 Armią Pancerną i włoską 1 Armią, zespołu pilotów myśliwskich celem wsparcia oraz treningu i zgrywania działań lotniczych z naziemnymi przed planowaną inwazją na kontynent. W pierwszej kolejności zwrócono uwagę na polskich pilotów. O tym jak postrzegano polskich myśliwców niech świadczą słowa pochodzące z depeszy Air Ministry do dowództwa RAF w Afryce: „Polskie dywizjony myśliwskie są najlepsze w Fighter Command, ale stosunkowo mała aktywność na tutejszym froncie w zimie oddziałuje ujemnie na ich temperament, wymagający stałej walki. Moglibyśmy wybrać i wytrenować zespoły składające się z dwunastu do piętnastu prawdziwych asów i wysłać do Was kolejno, na jakieś dwa miesiące każdy, jeżeli zechcecie je przyjąć. Musieliby mieć możliwość latania razem i musieliby latać na Spitfire’ach. Rozumiem, jak odczują to dywizjony RAF-u latające na Hurricane’ach i z tego powodu można by wybrać Maltę, nie zaś Afrykę. W każdym razie mielibyście grupę prawdziwie doświadczonych tygrysów. Przyślijcie odwrotnie Waszą opinię w tej sprawie”. Opinia zapewne była pozytywna, gdyż już w styczniu 1943 roku zaczęto organizować nową jednostkę. Od kandydatów wymagano rocznej służby w dywizjonie myśliwskim, 30 lotów bojowych i zgody dowódcy na odejście lotnika z dywizjonu. Zgłosiło się 68 chętnych, jednak tylko 29 uzyskało zgodę dowódców na odejście z macierzystych jednostek. Z nich ostatecznie wybrano 15 asów myśliwskich.

Fot. Odznaka Polish Fighting Team

Dowódcą został płk Tadeusz Rolski, który odszedł wkrótce na stanowisko oficera łącznikowego, przekazując dowodzenie kpt. Stanisławowi Skalskiemu. W skład Polish Fighting Team, gdyż takie miano przybrał zespół, wchodzili ponadto: kpt. Wacław Król, kpt. Karol Pniak, por. Eugeniusz Horbaczewski, por. Bohdan Arct (twórca odznaki PFT), por. Włodzimierz Drecki, por. Kazimierz Sporny, por. Ludwik Martel, por. Mieczysław Wyszkowski, ppor. Jan Kowalski, st. sierż. Bronisław Malinowski, st. sierż. Władysław Majchrzyk, st. sierż. Marian Popek, st. sierż. Kazimierz Sztramko, st. sierż. Marcin Machowiak. Byli to głównie wychowankowie Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie i absolwenci przedwojennego Wyższego Kursu Pilotażu i oczywiście każdy miał za sobą udział w walkach w Polsce, Francji i Anglii.

Fot. Kpt. Stanisław Skalski

Z Anglii do Afryki

12 lutego 1943 roku do West Kirby koło Liverpool'u przybyła ekipa PFT, aby już następnego dnia rozpocząć przygotowania do przerzutu. 13 lutego uznaje się za datę utworzenia PFT. Myśliwców operacyjnie podporządkowano Middle East Command (inne źródła wskazują na West Desert Air Forces), zaś bezpośrednio mieli wchodzić w skład 145 dywizjonu jako trzecia, nadetatowa eskadra „C”. Pod koniec drugiej dekady lutego zespół na transportowcu „Letycia” ruszył w stronę północnej Afryki, docierając tam 4 marca. 13 marca polscy piloci dotarli na lotnisko 244 Skrzydła Myśliwskiego. Na sprzęt czekano jeszcze trzy dni i 16 marca dołączono do reszty alianckich pilotów na lotnisku w Bu Grara w Tunezji. 17 marca osiągnięto gotowość bojową, a następnego dnia wykonano pierwszy lot bojowy. PFT początkowo operował na samolotach Supermarine Spitfire Mk Vb, które 26 marca wymieniono na Spitfire'y Mk IX, lepiej dostosowane do pustynnego klimatu i warunków.

Fot. Spitfire należący do PFT

Pierwszy kontakt z wrogiem i zarazem pierwsze zwycięstwo miały miejsce 28 marca, kiedy nad miastem Sfax napotkano 8 Junkersów Ju-88 z osłoną 10 Messerschmittów Me-109. W wyniku starcia por. Horbaczewski zaliczył pierwsze zestrzelenie, kpt. Skalski drugie. Dodatkowo „uszczuplono” o dwie ciężarówki niemiecki konwój poruszający się na ziemi. Kolejne zwycięstwa przyszły niebawem. Do 4 kwietnia strącono jeszcze 6 maszyn wroga, 6 kwietnia zaliczono 1 zwycięstwo, 7 kwietnia - 2 kolejne. W początkach kwietnia front w Afryce Północnej przesunął się o dwieście kilometrów, co pociągnęło za sobą zmianę lotnisk – PFT 11 kwietnia trafia na lotnisko La Fauconnerie, a 14 kwietnia na lotnisko Goubrine. 18 kwietnia PFT ponosi jedyną stratę – ppor. Wyszkowski podczas powrotu do bazy zostaje zaatakowany i choć udaje mu się awaryjnie lądować, zostaje wzięty do niewoli.

Fot. Por. Eugeniusz Horbaczewski

20 kwietnia szóstka Polaków spotkała nad Pantellerią około dwudziestu maszyn nieprzyjaciela. Efektem starcia było 6 pewnych strąceń, jedno prawdopodobne i jedno uszkodzenie. Od tamtej pory zaczęto mówić o „Cyrku Skalskiego” lub „Polskich Tygrysach”. 21 kwietnia kpt. Król strąca jedną wrogą maszynę, a dzień później „Polskie Tygrysy” niszczą kolejnych sześć maszyn wroga. Wojna w Afryce Północnej dobiegała końca – siły państw Osi kapitulowały 13 maja 1943 roku. Polish Fighting Team ostatni lot bojowy wykonał 8 maja, dwa dni wcześniej miało miejsce ostatnie zwycięstwo polskich myśliwców – sierż. Popek strąca Me-109.

Fot. Kpt. Wacław Król

W ciągu pobytu w Afryce PFT zestrzelił na pewno 25 maszyn nieprzyjaciela, 3 prawdopodobnie, a 6 uszkodził. W tym czasie zdołał uzyskać taką sławę w oczach RAF, że Brytyjczycy nie chcieli puścić polskich pilotów do macierzystych jednostek, co spotkało się z protestami polskich władz. Brytyjczycy zaś chcieli rozdzielić pilotów po swoich dywizjonach przygotowujących się do inwazji na Sycylię i Włochy. Ostatecznie sprawę rozwiązano w kompromisowy sposób – pozwolono zdecydować samym lotnikom czy chcą wrócić do Anglii czy pozostać w brytyjskich dywizjonach na Bliskim Wschodzie. Służbę w brytyjskich dywizjonach wybrało 3 pilotów: kpt. Skalski (objął dowództwo 601 dywizjonem RAF), por. Horbaczewski (dowodził 43 dywizjonem RAF) i por. Drecki (dowodził eskadrą w 152 dywizjonie).

Polska jednostka była najskuteczniejszą spośród wszystkich jednostek RAF-u walczących w Północnej Afryce. Polacy zdobyli autentyczną sławę i podziw. Telegram pochwalny od marszałka Williama Sholto-Douglasa zawierał m.in. takie słowa: „Z dumą patrzymy na Wasz wynik. Nie zważając na osobiste bezpieczeństwo, polscy piloci spełnili swoje jedyne pragnienie – strącić Szwaba z nieba”.

Fot. Piloci PFT, od lewej por. Mieczysław Wyszkowski, por. Włodzimierz Drecki, kpt. Wacław Król i por. Bohdan Arct

Dowódca 244 Skrzydła Myśliwskiego ppłk Peter Oliver zapisał zaś takie słowa w oficjalnej kronice PFT: „W ciągu kwietnia Zespół osiągnął większą ilość zwycięstw niż jakakolwiek inna eskadra czy nawet dywizjon w Skrzydle. W odniesieniu do działalności bojowej fakt ten mówi sam za siebie. Byliśmy dumni z możliwości wspólnej z Wami walki, zadowoleni byliśmy ze wspólnego z Wami życia i wyczekujemy następnego z Wami spotkania, gdy nastanie pokój”. Jeszcze inaczej wyraził to oficer taktyczny 145 dywizjonu – por. Richards: „Zwykłe słowa nie wystarczają, by wyrazić nasz podziw dla Waszego kunsztu w powietrzu i naszą ocenę Waszego koleżeństwa na ziemi. Bardzo żałujemy, iż Was tracimy, i to żałujemy rozstania zarówno z każdym z Was pojedynczo, jak i z całą eskadrą. Jak ktoś bardzo stosownie się wyraził: Jesteście wspaniałym zespołem. Nie potrzebuję pisać więcej”.

Polish Fighting Team oficjalnie rozwiązano 22 lipca 1943 roku.

Daniel Sieczkowski

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas