0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedIsBad Historycznie: Sfałszowane wybory - komunistyczny "mit założycielski"

Zaplanowane w Jałcie w lutym 1945 r. wybory mające się odbyć w Polsce miały być „wolne” i „demokratyczne”. Niskie poparcie społeczne komunistów w społeczeństwie polskim poskutkowało fałszerstwem wyborczym na masową skalę. „Wygrane” w ten sposób w styczniu 1947 roku wybory posłużyły komunistom za „mit założycielski” Polski Ludowej.

Jednym z głównych tematów konferencji przedstawicieli USA, Wielkiej Brytanii i ZSRS w Jałcie na Krymie w lutym 1945 roku była sprawa Polski. Oprócz spraw granic omawiano także sposób wyłonienia nowych, powojennych władz. Miały one się ukonstytuować na podstawie wyborów „wolnych i nieskrępowanych […] w możliwie najszybszym czasie”, jak głosiła wspólna deklaracja podpisana przez prezydenta USA Franklina D. Roosevelta, premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla i dyktatora Związku Sowieckiego Józefa Stalina. Sytuacja polityczna w Polsce nie sprzyjała komunistom. Polska Partia Robotnicza była postrzegana przez większość polskiego społeczeństwa jako agentura Moskwy i pomimo szermowania przez komunistów patriotycznymi hasłami i ciągłym odwoływaniem się do polskiej „racji stanu” sytuacja nie ulegała poprawie. Nie zmieniało jej także poparcie dla programu PPR udzielone przez Polską Partię Socjalistyczną, Stronnictwo Ludowe czy Stronnictwo Demokratyczne – otóż partie te nie miały nic wspólnego z przedwojennymi odpowiednikami, gdyż zostały stworzone w okresie „Polski Lubelskiej” latem 1944 roku na terenach zajętych przez Armię Czerwoną. Ukradziono nazwy i nasycono je kryptokomunistami, którzy z polecenia PPR mieli tworzyć wrażenie pluralizmu politycznego i maskować dążenia komunistów do zagarnięcia całej władzy w swe ręce.

Fot. Stanisław Mikołajczyk (w środku)

Oprócz podziemia niepodległościowego drugim głównym wrogiem emisariuszy Stalina w Polsce było Polskie Stronnictwo Ludowe Stanisława Mikołajczyka, który cieszył się niekwestionowanym autorytetem wśród społeczeństwa. Wolne wybory w takim układzie sił zmiotłyby komunistów ze sceny politycznej. Do tego nie mógł dopuścić Jóżef Stalin, który miał już gotowy plan podporządkowania Polski Związkowi Sowieckiemu. Był on rozłożony na etapy, a każdy z nich był przygotowywany niezwykle starannie. Ze względu na historyczne i społeczne uwarunkowania w Polsce należało postępować niezwykle ostrożnie. Choć o wszystkim decydowała ostatecznie obecność w Polsce sił sowieckich w postaci Armii Czerwonej i wojsk NKWD, które stanowiły główne oparcie dla PPR, to trzeba było stworzyć pozory demokratycznych wyborów polskiego społeczeństwa i w ten sposób zalegalizować obcą władzę. Wybory do Sejmu Ustawodawczego poprzedziło referendum z 30 czerwca 1946 roku. Miało ono być próbą generalną przed wyborami. Polacy mieli odpowiedzieć „tak” lub „nie” na trzy pytania: 1. Czy jesteś za zniesieniem Senatu? 2. Czy jesteś za utrwaleniem reform społeczno-gospodarczych? 3. Czy chcesz utrwalenia zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej? Pytania były dobrane niezwykle przebiegle, gdyż z pozoru nie było w nich nic kontrowersyjnego i można je było uznać za wyraz polskiej racji stanu (zwłaszcza trzecie pytanie). Mimo tego komuniści przeczuwając wyniki referendum poprosili Moskwę o przysłanie specjalistów od fałszowania wyborów. Stalin uczynił zadość tej prośbie i 20 czerwca 1946 r. do Warszawy przybyła grupa dowodzona przez płk. Arona Pałkina, naczelnika Wydziału D Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego ZSRS. Pałkin i jego podkomendni byli specjalistami w tego typu przedsięwzięciach, gdyż Wydział D zajmował się podrabianiem dokumentów. Całość akcji została omówiona 22 czerwca 1946 r. W konferencji uczestniczył Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Aron Pałkin oraz Siemion Dawidow (Dawydow), główny doradca sowiecki przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Sowieccy oficerowie podrobili 5994 protokoły komisji obwodowych i sfałszowali 40 tysięcy podpisów członków tychże komisji. Organizacja referendum, oprócz wiedzy o prawdziwych zapatrywaniach Polaków (według prawdziwych wyników tylko na pierwsze pytanie odpowiedzi „nie” udzieliło 69,5% głosujących; oficjalnie komuniści informowali, że na pierwsze pytanie „tak” odpowiedziało 68,2% głosujących), dawała komunistom czas na rozprawę z PSL.

Fot. Bolesław Bierut, wierny wykonawca woli Stalina

Próbowano różnych sposobów na zminimalizowanie wpływów Mikołajczyka. W lutym 1946 roku, a więc jeszcze przed referendum, PPR skierowała do PSL propozycję dotyczącą stworzenia wspólnej listy wyborczej. 20% miejsc z tej listy miało otrzymać PSL. Mikołajczyk zdawał sobie sprawę, że w tej propozycji chodzi o zmarginalizowanie wpływów PSL i ją odrzucił. Wobec tego PPR postawił na rozprawę przy użyciu innych środków. Działaczy PSL aresztowano, oskarżając ich o współpracę z „reakcyjnym podziemiem”. Do aresztu trafili m.in. tacy działacze jak Stanisława Mierzwa czy Kazimierz Bagiński, znani z „procesu szesnastu”, który miał miejsce w czerwcu 1945 roku w Moskwie, gdzie sądzono działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, ujętych podstępnie przez Sowietów pod koniec marca 1945 roku. Posuwano się nawet do morderstw. Stały za nimi specjalne bojówki PPR i UB, podszywające się pod oddziały podziemia niepodległościowego. W ten sposób zabito ponad 100 członków PSL. Ogółem w okresie kampanii wyborczej aresztowano ponad 140 działaczy PSL oraz tysiące zwolenników tej partii. Tylko od 1 października 1946 roku do 19 stycznia 1947 roku komuniści zamknęli 25 komitetów powiatowych PSL. We wrześniu 1946 roku zdemolowano lokal władz naczelnych PSL w Warszawie. Siły UB i MO rozbijały wiece i spotkania przedwyborcze PSL, administracyjnie rozwiązywano struktury terenowe partii. Uruchomiono cały aparat propagandowy wymierzony w Mikołajczyka i jego partię. Roman Werfel, komunistyczny dziennikarz, pisał o PSL jako „obcej agenturze” (sic!), zaś Gomułka 16 grudnia 1946 roku w Sosnowcu wyraził się o Mikołajczyku jako „polskim Führerze” (sic!). Cenzura nękała prasę PSL, co przy zdecydowanej przewadze prasy PPR i partii od niej zależnych (ponad 50 tytułów) nad „Głosem Ludowym” - najważniejszą gazetą PSL – miało także wpływ na zasięg agitacji przedwyborczej. Do akcji propagandowej wciągnięto wojsko. W miesięczniku oficerskim „Problemy i Zadania” z jesieni 1946 roku znalazł się artykuł, w którym można przeczytać, iż jednym z zadań wojska jest ukazywać „prawdziwe oblicze PSL” jako „a) narzędzia obcych sił reakcyjnych, patronujących odrodzeniu niemieckiej zaborczości, godzących w zachodnie granice Polski […]; b) politycznego sprzymierzeńca Andersa i band faszystowskiego podziemia; c) współreprezentanta i obrońcy interesów eksobszarników, wywłaszczonych magnatów kartelowych, spekulantów i innych pasożytów społecznych; d) hamulca w odbudowie gospodarczej kraju, w realizacji «trzylatki sytości», w podnoszeniu dobrobytu, w stabilizacji życia gospodarczego, społecznego i politycznego”. W działania przedwyborcze wciągnięto ponad 100 tys. członków resortów siłowych. PSL składało w ambasadach USA, Wielkiej Brytanii i ZSRS skargi na działania komunistów, pozostawały one jednak bez odpowiedzi. Stalin trafnie przewidywał, że Zachód do wyborów w Polsce nie będzie się wtrącał.

Fot. Propaganda tzw. Bloku Demokratycznego czyli PPR, PPS, SL i SD

Polscy komuniści wciąż oglądali się na Stalina, oczekując od niego wskazówek co do swych dalszych posunięć. W dniach 23-26 listopada 1946 roku w Soczi na Krymie przebywała delegacja PPR i PPS. PPR reprezentowali Gomułka, Zambrowski i Berman, PPS zaś Cyrankiewicz, Szwalbe i Osóbka-Morawski. Główne ustalenia co do przyszłych wyborów Stalin ustalił z reprezentacją PPR. Według niego PSL miało otrzymać najwyżej kilkanaście procent mandatów. Stalin kazał również wyciszyć spory ideologiczne między PPR i PPS, co zakończyło się podpisaniem 28 listopada 1946 roku „umowy o jedności działania i współpracy PPR i PPS”. Mimo doświadczeń z fałszowaniem referendum Bierut asekuracyjnie postanowił ponownie zwrócić się o przysłanie ekipy płk. Pałkina do Warszawy. 4 grudnia 1946 roku poinformował o tym płk. Dawidowa. Stalin wyraził ponownie zgodę i 10 stycznia 1947 r. płk Pałkin ze swymi ludźmi zjawił się znów w Warszawie. Operacja była ściśle utajniona – o pobycie Pałkina wiedział tylko Bierut i minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz. W raportach pisano później, że „W celu zachowania pełnej konspiracji Bierut wraz z kierownictwem PPR zarządził jednocześnie podjęcie dodatkowych kroków, a mianowicie zamianę urn wyborczych w niektórych obwodach, podrzucanie do urn kart do głosowania, a w niektórych komisjach, gdzie nie było mężów zaufania z partii Mikołajczyka, przygotowanie dwóch egzemplarzy protokołów; w jednym z nich miało nie być danych liczbowych. Protokół bez liczb miała następnie otrzymać trójka z PPR w celu wpisania odpowiednich danych”.

Fot. Nekrolog działacza PSL, zamordowanego przez bojówkę PPR i UB

Przystąpiono do opracowania ordynacji wyborczej. W listopadzie 1946 roku ogłoszono, że kraj zostanie podzielony na 52 okręgi wyborcze. Ordynacja miała być rzekomo oparta na tej z 1922 roku, jednakże faktycznie różniła się od niej znacznie. Pojawiła się możliwość pozbawienia obywatela głosu na podstawie decyzji komisji obwodowej, a nie na mocy wyroku sądowego. Pozwolono łączyć mandat poselski z urzędem państwowym. Prawo powoływania komisji wyborczych otrzymały władze wojewódzkie, zdominowane przez PPR. Stworzono specjalne obwody dla wojska, czego w ogóle ordynacja z 1922 roku nie przewidywała. Komisje obwodowe i okręgowe nie miały podawać wyników, tylko przesyłać je do komisji centralnej. Stwarzało to pole do nadużyć. Pogwałcono zasadę równości wyborów, gdyż okręgi wyborcze liczyły od 23 do 80 tysięcy wyborców na 1 mandat. Mechanizm fałszowania wyborów został dokładnie opisany w raporcie płk. Dawidowa z lutego 1947 roku, a więc już po sfałszowaniu wyborów. Według zapisów z tegoż raportu starano się zapewnić odpowiedni skład partyjny komisji wyborczych. W 3315 komisjach obwodowych byli tylko i wyłącznie członkowie PPR, co stanowiło ponad połowę wszystkich komisji. Masowo werbowano w komisjach obwodowych agenturę, której liczba sięgnęła 21 777 osób, w komisjach okręgowych było 153 agentów. Werbowano także przedstawicieli ludności – sołtysów, wójtów, księży, którzy w „zorganizowany sposób przyprowadzali do lokali wyborczych mieszkańców swoich wsi, gmin, zakładów, parafii i jawnie głosowali na listę nr 3 (blok) [lista PPR i partii zależnych miała nr 3 – przyp. aut.]. Pozbawiono prawa głosu ponad 400 tysięcy osób. Inwigilowano zagranicznych obserwatorów, której podstawiano agentów „jako rozmówców zgłaszających się z tłumu wyborców”.

Fot. Odezwa wyborcza PSL

Datę wyborów wyznaczono na 19 stycznia 1947 roku. PPR, PPS i SL i SD wystąpiły w tzw. Bloku, którego lista nosiła numer 3. PSL, marionetkowe Stronnictwo Pracy i PSL „Nowe Wyzwolenie” (rozłamowcy PSL Mikołajczyka) wystawiły swoje listy. Wbrew obawom Bieruta komuniści dość sprawnie sami sfałszowali wybory. Ekipa płk. Pałkina tylko nadzoowała całą operację, udzielając wskazówek technicznych. Sfałszowane wyniki wyglądały następująco: miało rzekomo głosować 89,9% uprawnionych do głosowania, z czego 80,1 % głosów miano oddać na Blok, a tylko 10,3% na PSL Mikołajczyka. 4,7% miało otrzymać SP, a 3,5% PSL „Nowe Wyzwolenie”. Nie wspomniano oczywiście, że w 10 okręgach o znacznych wpływach PSL unieważniono listy tej partii (tereny te obejmowały 25% ludności Polski). W tak wyłonionym Sejmie Ustawodawczym komuniści i ludzie od nich zależni objęli 394 miejsca, ludowcy z PSL 28 miejsc, Stronnictwo Pracy 12 miejsc, zaś PSL „Nowe Wyzwolenie” - 7 miejsc. 4 lutego 1947 roku odbyło się pierwsze posiedzenie Sejmu, dzień później Bieruta wybrano prezydentem Polski, a 6 lutego powołano „nowy” rząd z Cyrankiewiczem na czele. Sfałszowane wybory ze stycznia 1947 roku stały się „mitem założycielskim” PRL. W oczach komunistów akt ten miał legitymizować ich władzę i przesądzać o jej umocowaniu w polskim społeczeństwie. Stanowiły zamknięcie kolejnego etapu sowietyzacji Polski, po którym nastąpiło przyspieszenie automatycznego przenoszenia wzorców gospodarczo-społeczno-politycznych Związku Sowieckiego nad Wisłę.

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas