0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedIsBad Historycznie: Z dziejów polskiej Marynarki Wojennej - ORP "Błyskawica"

Po pierwszej wojnie światowej odrodzona Rzeczpospolita uzyskała dostęp do Bałtyku na niewielkiej długości ok. 140 km (łącznie z półwyspem Hel). Już 28 listopada 1918 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski powołał na mocy dekretu z tego właśnie dnia „marynarkę polską”, jeszcze przed formalnym przyznaniem Polsce Pomorza na mocy traktatu wersalskiego w czerwcu 1919 r. Marynarka wojenna miała chronić to „polskie okno na świat” i pomagać w osłonie szlaków handlowych. Budowa marynarki wojennej była ogromnym wysiłkiem dla państwa, które po ponad stuletniej niewoli musiało scalić ziemie trzech zaborów i uczynić z nich jednolity organizm państwowy. Marynarka wojenna, jako rodzaj sił zbrojnych polegający w największym stopniu na technicznych środkach walki, wymagała bardzo dużych nakładów finansowych, które pozwoliłyby na wyposażenie jej w nowoczesne okręty. Taka szansa pojawiła się na przełomie lat 20-tych i 30-tych, kiedy polską flotę zasilił szereg nowych jednostek, wybudowanych w stoczniach francuskich. Były to okręty podwodne „Ryś”, „Żbik” i „Wilk” oraz niszczyciele „Wicher” i „Burza”. Następna partia nowoczesnych okrętów wzmocniła polski potencjał w drugiej połowie lat trzydziestych. Wtedy pojawiły się jednostki takie jak stawiacz min „Gryf” czy wybudowane w stoczniach holenderskich okręty podwodne „Orzeł” i „Sęp” oraz jednostki służące do trałowania. Rozbudowa Marynarki Wojennej RP była realizacją planu wzmocnienia polskiej floty, wdrażanego od początku lat 30-tych. Plan ten był wielokrotnie modyfikowany, głównie z uwagi na środki finansowe Polski. Najbardziej ambitna wersja planu zakładała budowę trzech pancerników, jednego krążownika, jednego minowca, dwunastu niszczycieli, dwudziestu jeden okrętów podwodnych, oraz dwunastu ścigaczy i dwudziestu pięciu jednostek pomocniczych. Wersja ta nie została zaaprobowana przez Sejm. Poslkie stocznie nie miały zaś zaplecza i przygotowania do budowy takich jednostek. Wprowadzenie do służby „Błyskawicy” i siostrzanej jednostki - „Grom” było w jakimś stopniu symbolem polskich wysiłków dążących do chronienia polskiego wybrzeża Morza Bałtyckiego.

ORP „Błyskawica” - okręt-symbol

Okręt, który wszedł do kart polskiej historii pod tą nazwą, został zamówiony w 1935 r. w brytyjskiej stoczni „John Samuel White & Co”, mieszczącej się w Cowes. Nie zdecydowano się na stocznie francuskie ze względu na opóźnienia, które miały miejsce podczas budowy innych jednostek. Umowę podpisano 29 marca 1935 r., zaś pół roku później położono stępkę. Okręt wodowano 1 października 1936 r., matką chrzestną została żona polskiego ambasadora w Wielkiej Brytanii Edwarda Raczyńskiego – Cecylia. Przy uroczystości byli także obecni przedstawiciele strony brytyjskiej, m.in. admirał Fisher oraz główny konstruktor marynarki Goodall. Wyposażanie „Błyskawicy” trwało do września 1937 r. 25 listopada tego roku uroczyście podniesiono polską banderę i znak dowódcy okrętu, zaś następnego dnia „Błyskawica” - już jako okręt polskiej Marynarki Wojennej – wypłynęła z Cowes w rejs do Gdyni, do której dotarła 1 grudnia 1937 r., zatrzymując się po drodze w porcie w Göteborgu, skąd pobrano amunicję. Duży udział w budowie miał polski przemysł, który dostarczył wielu części. Były to m.in. kable (70 km) oraz centrala artyleryjska. Koszt budowy wyniósł ok. 12 milionów ówczesnych złotych (inne źródła wskazują kwotę dwukrotnie większą).

Fot. ORP "Błyskawica" z brytyjskim oznaczeniem taktycznym H34 na burcie

ORP „Błyskawica” była okrętem bardzo nowoczesnym. Ekspert w dziedzinie okrętów wojennych A.C. Hardy „Błyskawicę” i „Groma” określił jako „okręty, które w swoim czasie konstrukcyjnie znacznie wyprzedzały okręty tej samej klasy”. Obydwie jednostki miały moc 54000 KM i mogły rozwinąć prędkość do 40 węzłów. Silniejsze niż u innych jednostek tego typu było uzbrojenie. Standardowy niszczyciel miał wówczas 4 działa artylerii głównej kalibru 120 mm - „Błyskawica” miała ich 7. Z okazji przybycia „Błyskawicy” do Polski w czasopiśmie „Morze” ukazał się artykuł autorstwa Juliana Ginsberta. Pisał on w nim, że „Błyskawica – siostrzany kontrtorpedowiec „Groma” - a właściwie przewodnik kontrtorpedowców – stanowi z tymże „Gromem” zespół najsilniejszych w swej klasie okrętów na Bałtyku, będąc jednocześnie ostatnim wyrazem techniki morskiej. Co więcej – nie jest naśladownictwem jakiegoś z obcych typów, ale koncepcją taktyczną czysto polską, wypracowaną przez sztab i służbę techniczną polskiej Marynarki Wojennej i tylko wykonaną w Anglii, częściowo zresztą z polskich materiałów [...]”. Pierwszym dowódcą ORP „Błyskawica” był kmdr ppor. Tadeusz Podjazd-Morgenstern, a po nim to stanowisko objął kmdr ppor. Włodzimierz Kodrębski, zaś sam okręt stał się flagową jednostką dywizjonu niszczycieli (kontrtorpedowców). Uzbrojenie okrętu obejmowało 7 dział kalibru 120 mm, 2 podwójnie sprzężone działka przeciwlotnicze 40 mm, 4 podwójnie sprzężone najcięższe karabiny maszynowe przeciwlotnicze kalibru 13,2 mm, 6 wyrzutni torpedowych kalibru 550 mm oraz 2 podpokładowe wyrzutnie bomb głębinowych. Okręt na jednym zapasie paliwa byłw stanie przepłynąć 3500 mil morskich, a służyło na nim 192 marynarzy, podoficerów i oficerów. Okres od wejścia do służby upływał głównie na zgrywaniu działań w ramach dywizjonu i szkoleniu załóg. W sierpniu 1938 r. OORP „Błyskawica” i „Grom” złożyły kurtuazyjną wizytę w Kopenhadze.

Fot. Stanowisko sprzężonych najcięższych karabinów maszynowych na ORP "Błyskawica"

Bacznie obserwowano rozwój sytuacji międzynarodowej, czego efektem było postawienie w marcu 1939 r. całego dywizjonu w stan podwyższonej gotowości na wieść o zajęciu przez Niemców Kłajpedy. W maju 1939 r., w związku z coraz bardziej napętymi stosunkami politycznymi w Europie i coraz bardziej realną wojną, podjęto sztabowe rozmowy polsko-brytyjskie. Wówczas zapadły decyzje co do przyszłego użycia najnowocześniejszych okrętów polskiej Marynarki Wojennej. Aby uniknąć ich osaczenia i zniszczenia na wodach Zatoki Gdańskiej przez flotę niemiecką, postanowiono OORP „Błyskawica”, „Grom” i „Burza” wysłać do Wielkiej Brytanii w momencie poprzedzającym wybuch działań zbrojnych. Dzięki temu polskie jednostki miały możność współdziałania z Royal Navy. Opracowano plan, któremu nadano kryptonim „Peking”. 30 sierpnia 1939 r. trzy polskie okręty w szyku torowym z „Błyskawicą” na czele opuściły port wojenny w Gdyni, kierując się w stronę Wielkiej Brytanii. W momencie opuszczania portu w Gdyni wymieniono depesze pożegnalne z ORP „Wicher”, który odchodzące jednostki pożegnał tymi słowami: „Z Bogiem ku chwale Ojczyzny”, na co otrzymał odpowiedź: „Za wolą Bożą wkrótce się zobaczymy”. Tak się, niestety, nie stało - „Wicher” został zbombardowany i zatonął 3 września.

Fot. Realizacja planu "Peking", widok z pokładu ORP "Błyskawica" na OORP "Grom" i "Burza"

1 września na okrętach, które wyruszyły do Wielkiej Brytanii, odebrano komunikat radiowy o wybuchu wojny. Tego samego dnia spotkano się z angielskimi niszczycielami „Wanderer” i „Wallace”. Poprowadziły one poslkie okręty do portów w Leith, a następnie Rosyth. Kiedy Wielka Brytania wypowiedziała wojnę III Rzeszy, ORP „Błyskawica” rozpoczęła działania patrolowe. Planowano także użycie „Błyskawicy” jako eskorty konwoju z uzbrojeniem dla walczącej ciągle Polski. Sprzęt miał być dostarczony do Rumunii, jednakże plany te przekreśliła agresja sowiecka 17 września. Okręt otrzymał (wraz z pozostałymi polskimi jednostkami) brytyjskie oznaczenia taktyczne – H34 stał się odtąd znakiem rozpoznawczym „Błyskawicy”. Rozpoczęła się epopeja wojenna polskiego niszczyciela, która zapisała się złotymi zgłoskami w księdze chwały polskiej Marynarki Wojennej. „Błyskawica” brała udział w najsłynniejszych operacjach II wojny światowej. W kwietniu 1940 r. uczestniczyła w działaniach alianckich w Norwegii, zestrzeliwując 2 samoloty Luftwaffe, ewakuacji sił alianckich spod Dunkierki, pływała w osłonach alianckich konwojów z zaopatrzeniem dla Anglii. Po turze osłony konwoju „Błyskawica” szła na stocznię celem kontroli i uzupełnienia ewentualnych braków. Podczas jednego z takich „odpoczynków” trafiła do stoczni w Cowes, gdzie została zbudowana. Tam zasłynęła obroną miasta przed niemieckim nalotem w nocy z 4 na 5 maja 1942 r., strącając bombowiec wroga. Załoga uczestniczyła także w gaszeniu pożarów i ratowaniu rannych, za co dowódca jednostki, którym wówczas był kmdr por. Wojciech Francki, otrzymał od mieszkańców miasta pamiątkowy medal. Jesienią 1942 r. okręt trafił do Gibraltaru, gdzie przygotowywał się do inwazji aliantów na północną Afrykę. „Błyskawica” stanowiła element osłony przeciwlotniczej jednostek transportowych i desantowych. Do maja 1943 r. okręt działał w składzie sił alianckich na Morzu Śródziemnym. Na koniec roku 1943 „Błyskawicę” skierowano z powrotem do Wielkiej Brytanii, gdzie trwały przygotowania do inwazji na „twierdzę Europa”. Polski okręt wziął udział w działaniach inwazyjnych w ramach operacji „Overlord”. W nocy z 8/9 czerwca 1944 r. „Błyskawica” starła się z niemieckimi jednostkami, czego efektem było zatopienie dwóch z nich (ZH-1 i Z-32). Kolejne miesiące to głównie służba patrolowa i eskortowa. W lutym 1945 r. „Błyskawicę” skierowano do stoczni w Cowes, gdzie zamierzano wyposażyć ją w nowszy typ uzbrojenia. Tam przebywała już do końca wojny. Podczas niej okręt-symbol polskiej Marynarki Wojennej przebył ponad 138 tys. mil morskich, eskortował 85 konwojów, odbył 108 patroli, zestrzelił 4 samoloty wroga na pewno, a 3 prawdopodobnie, zatopił we współdziałaniu z innymi jednostkami Royal Navy 2 niszczyciele i 2 inne jednostki. Poległo 5 marynarzy (wg innych źródeł 7), zaś rany odniosło 48 z nich. W listopadzie 1945 r. „Błyskawica” uczestniczyła w ostatniej misji bojowej, polegającej na zatapianiu ogniem artyleryjskim U-bootów, które zostały przechwycone przez aliantów, akcja nosiła kryptonim „Deadlight”. 28 maja 1946 r. na pokładzie ORP „Błyskawica” opuszczono banderę, zaś marynarze stanęli przed dramatycznym wyborem czy wracać do podbitej przez komunistów i Sowietów Polski czy wybrać emigrację. Komuniści naciskali na powrót okrętu do Polski i w lipcu 1947 r. powróciła do Gdyni i pozostawała w czynnej służbie jeszcze przez 20 lat. Punktem krytycznym był wybuch kotła parowego w sierpniu 1967 r. i śmierć 7 marynarzy. Służyła jeszcze kilka lat jako bateria przeciwlotnicza w Świnoujściu do wycofania jej ze służby w 1975 r. Stała się okrętem-muzeum i stanowi wizytówkę Polski morskiej oraz osiągnięć bojowych polskiej Marynarki Wojennej. Formalnie jest w składzie 3 Flotylli Okrętów, posiada załogę i wciąż powiewa na niej biało-czerwona bandera, została także odznaczona Krzyżem Virtuti Militari, a na jej pokładzie odbywają się promocje oficerskie absolwentów Akademii Marynarki Wojennej.

Daniel Sieczkowski

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas