0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedisBad Historycznie: Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość"

Organizacja ta była ostatnią nadzieją Polski Walczącej na doprowadzenie do wolnych wyborów, zagwarantowanych w porozumieniach jałtańskich. Jej głównym celem była ochrona społeczeństwa polskiego przed sowietyzacją, kontynuowanie tradycji Armii Krajowej, a także informowanie Zachodu o sytuacji społeczno-politycznej w powojennej Polsce. Komunistyczna bezpieka rozbiła kolejne cztery Zarządy (Komendy) organizacji, po czym podjęła grę operacyjną, tworząc w ramach operacji o kryptonimie „Cezary” piątą, fikcyjną i całkowicie pod swą kontrolą.

„Wyzwolenie” początkiem nowej okupacji...

Styczeń 1945 i rozpoczęta w tym czasie potężna ofensywa doprowadziła do zajęcia przez armię sowiecką całości ziem polskich. W ślad za oddziałami frontowymi podążały formacje „Smierszu” czyli wojskowego kontrwywiadu sowieckiego, a także oddziały NKWD, których głównym celem było rozpoznanie oraz likwidacja struktur cywilnych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Działania wymierzone w podziemie niepodległościowe miały miejsce jeszcze przed wkroczeniem mas wojsk sowieckich na polskie ziemie – na Kresach partyzantka sowiecka dowodzona przez oficerów NKWD zwalczała oddziały AK. Asumpt do tego dało Sowietom zerwanie stosunków dyplomatycznych z polskim rządem na tle sprawy odnalezienia grobów polskich oficerów w Katyniu. Na Kresach miała miejsce regularna wojna partyzancka pomiędzy partyzantami sowieckimi a polskim podziemiem niepodległościowym. Wielokrotnie dochodziło do starć i potyczek zbrojnych, które polskie oddziały partyzanckie toczyły w obronie polskiej ludności, bezlitośnie grabionej przez bolszewickie oddziały. Niejednokrotnie Sowieci dopuszczali się pacyfikacji polskich wiosek w stylu niemieckim – Koniuchy i Naliboki są tego symbolami. Polski rząd w Londynie wiedział o wrogiej postawie sowieckiej i próbował tą sprawą zainteresować Anglików – 17 stycznia 1944 r. premier Mikołajczyk wystosował apel do ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Edena, w którym poruszał sprawę niszczenia polskich oddziałów partyzanckich na Kresach przez partyzantkę bolszewicką. Polski premier domagał się reakcji brytyjskiej na te wydarzenia. Anglicy sprawę przemilczeli, a był to dopiero wstęp do masowego niszczenia AK w okręgach wschodnich Rzeczpospolitej. Polacy domagali się także wysłania alianckich misji wojskowych do Polski – zarówno Wielka Brytania (w kwietniu 1944 r.), jak i USA (w marcu 1944 r.) odmówiły, co niejako stanowiło dowód na uznanie Polski za teren wpływów sowieckich już wtedy. Kolejny etap rozprawy ze strukturami Polskiego Państwa Podziemnego nastąpił kiedy Armia Czerwona przekroczyła przedwojenne granice Polski. Rozpoczęta akcja „Burza” we wschodnich okręgach AK przyniosła znaczną dekonspirację struktur Polskiego Państwa Podziemnego wobec wkraczających Rosjan. Ujawnianie się dowódców AK i przedstawicieli Delegatury Rządu umożliwiło rozbicie w dużym stopniu Armii Krajowej na Kresach Wschodnich RP przez sowiecki aparat bezpieczeństwa. W meldunku z 12 lipca 1944 r. komendant połączonych przed akcją „Burza” Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego AK płk Aleksander Krzyżanowski „Wilk” trafnie ujmował politykę sowiecką, kiedy pisał, że w jego ocenie „[...] w ostatecznych zamiarach Rosji leży likwidacja naszych oddziałów.[...]”. Upadek Powstania Warszawskiego, kiedy do niewoli poszedł sam Komendant Sił Zbrojnych w Kraju (czyli AK) gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wraz z szeregiem oficerów, stanowił kolejny przełom w narzucaniu Polsce drugiej okupacji. Rwały się sieci konspiracyjne, a na zajętych od lata 1944 roku przez armię sowiecką terenach „Polski Lubelskiej”, podporządkowanych uzurpatorskiemu tzw. Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego, sterowanemu przez komunistów, trwały aresztowania akowców i działaczy niepodległościowych. Śledztwa prowadzone przez NKWD były niezwykle brutalne. Pojęcie o tym, jak one wyglądały, daje meldunek komendanta Okręgu Białystok AK płk. Władysława Liniarskiego "Mścisława". Pisał w nim, iż NKWD "[...] Bada w bestialski sposób, bije drutem kolczastym, kłuje szpilki za paznokcie, łamie żebra i wszystkich wywozi do Rosji [...]". Komendant obwodu Mińsk Mazowiecki meldował zaś o sposobach przesłuchań sowieckich, stosowanych w areszcie NKWD na warszawskiej Pradze: "[...] Badany stoi nago w piwnicy po kolana w wodzie. Przystawia mu się w odległości 3 cm od oka pręt żelazny ostro zakończony, by się nie schylał i bije prętami metalowymi owiniętymi drutem po karku, plecach i nogach aż do utraty przytomności". Od lipca 1944 r. do stycznia 1945 r. wywieziono na Wschód ok. 50 tys. ludzi, w dużej mierze żołnierzy AK i działaczy niepodległościowych. Nowym centralnym punktem działalności niepodległościowej, po zburzonej Warszawie, stała się Częstochowa, dokąd ściągali ci, którym udało się uniknąć niemieckiej niewoli i sowieckich aresztowań.

Fot. Gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek"

W takich warunkach kolejny Dowódca AK, gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” 19 stycznia 1945 roku wydał rozkaz rozwiązujący Armię Krajową, w którym pisał, iż „Polska, według rosyjskiej recepty, nie jest tą Polską, o którą bijemy się szósty rok z Niemcami, dla której popłynęło morze krwi polskiej i przecierpiano ogrom męki i zniszczenia Kraju. Walki z Sowietami nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym społecznie Państwie Polskim”. Zaś w osobnym rozkazie do komendantów obszarów, okręgów oraz podokręgów padły słowa, że obecność sił sowieckich na polskiej ziemi „oznacza zamianę okupacji niemieckiej na sowiecką pod przykryciem Tymczasowego Rządu Lubelskiego zniewolonego w rękach sowieckich”. Gen. Okulicki polecał także „skryć dobrze zakonspirowane sztaby i wszystkie radiostacje”. Zatem rozwiązanie Armii Krajowej było tylko formalne, wiedziano że przed nowym okupantem należy się bronić, tym bardziej że aresztowania się nasilały – w marcu 1945 roku został aresztowany gen. Okulicki i wraz z 15 działaczami niepodległościowymi stanął przed sowieckim sądem w Moskwie w czerwcu 1945 roku – był to słynny „proces szesnastu”. Rozwiązanie AK było posunięciem taktycznym, gdyż Okulicki był zwolennikiem poglądu, iż uległość Zachodu wobec Stalina jest tymczasowa i związana tylko ze wspólną wojną przeciwko Niemcom. Przewidywano konflikt demokracji zachodnich z bolszewicką Rosją, upatrując w tym szansy na odzyskanie niepodległości przez Polskę. Pogląd taki był dość powszechny, gdyż w meldunkach pisano, że "[...] W masach przeważa wiara w konflikt Anglosasko-Ros.[...]". Stąd wypływał wniosek o przetrwaniu fali represji NKWD i przygotowania się do działania. Kwestią do rozwiązania pozostawała forma oporu. Wschodniego kolosa nie można było pokonać militarnie, z tego faktu zdawano sobie sprawę. Jednakże wiedziano, że coś robić należy, gdyż komunistyczne represje zapędzały ludzi z powrotem do lasu. Stefan Korboński, pełniący obowiązki Delegata Rządu (po aresztowaniu Jana Stanisława Jankowskiego przez NKWD), ujął sytuację w depeszy z 27 kwietnia 1945 roku w następujący sposób: „Nie możemy opanować żywiołowego ruchu do lasu. Przyczyna – z jednej strony masowe aresztowania i pobór do wojska, z drugiej mistyczna wiara ludności, że przeżywany okres jest przejściowym i że wkrótce będzie Polska prawdziwie niepodległa. Ten okres młodzież chce przeczekać w lesie, przynajmniej do zimy”.

Fot. Stefan Korboński

Powstanie WiN było poprzedzone działalnością innych organizacji, mających kontynuować opór wobec „sojusznika naszych sojuszników”, jak nazywano Związek Sowiecki w kręgach niepodległościowych. Pierwszą z nich była „NIE” (skrót od „niepodległość”), tworzona od kwietnia 1944 roku, choć nieoficjalne kroki w tym kierunku podjęto prawdopodobnie już w 1943 roku, kiedy doszło do wymiany depesz pomiędzy Dowódcą AK generałem Tadeuszem Komorowskim „Borem” i Wodzem Naczelnym generałem Kazimierzem Sosnkowskim na temat stosunku AK do sił zbrojnych ZSRS i przewidywanego rozwoju wypadków. Generał „Bór” pisał: „Przygotowuję w największej tajemnicy, na wypadek drugiej okupacji rosyjskiej, zawiązkową sieć szkieletową dowódczą drugiej organizacji tajnej do dyspozycji Pana Generała […]; będzie to odrębna sieć, niezwiązana z szeroką organizacją AK, rozszyfrowaną w dużej mierze przez czynniki pozostające na służbie sowieckiej”. Jej współtwórcą był m.in. gen. Emil August Fieldorf „Nil” (szef Kedywu, czyli Kierownictwa Dywersji Armii Krajowej, odpowiedzialny za całość zbrojnej walki z Niemcami). W lutym 1944 r. gen. "Nil" został odwołany z funkcji komendanta Kedywu KG AK i polecono mu zająć się montowaniem nowej konspiracji. Opracował on (we współpracy ze Stefanem Miłkowskim „Jeżem”) statut nowej organizacji i instrukcje. Zastępcą "Nila" został płk Kazimierz Bąbiński "Luboń", wcześniej komendant Okręgu Wołyń AK i dowódca 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Współpracował z nimi ppłk Ludwik Muzyczka "Benedykt", stojący na czele Szefostwa Biur Wojskowych o kryptonimie "Teczka" (była to administracja wojskowa, dublująca struktury cywilne Delegatury Rządu). "NIE" pomyślana była jako organizacja kadrowa, głęboko zakonspirowana i nastawiona na długotrwałą okupację sowiecką. Jej celem było „wszystkimi dostępnymi środkami i metodami utrzymać Ducha Narodu i wywalczyć Niepodległą, Wolną Polskę”. Miała mieć charakter polityczno-wojskowy i w tym wymiarze różniła się od Armii Krajowej, która była strukturą stricte wojskową. Aby zminimalizować ryzyko infiltracji sowieckiej nowa organizacja miała być elitarną. Podział struktur był trójstopniowy - dowództwo naczelne, dowództwa obszarowe (kilka województw lub ich części) i dowództwa rejonowe (kilka powiatów lub ich części). W opracowanym "Statucie" znalazły się słowa przysięgi, którą składać mieli członkowie "NIE": "Bogu i Polsce przysięgam walkę z wrogami na zwycięstwo i śmierć. Będę karny i posłuszny przełożonym, będę ofiarny i koleżeński, tajemnic dochowam". Gen. "Nil" był przewidywany na szefa sztabu "NIE", zaś komendantem miał zostać płk Leopold Okulicki, który dowodził 7 Dywizją Piechoty w 2 Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa, a następnie jako cichociemny został przerzucony do okupowanej Polski (skok nastąpił z 21/22 maja 1944 r., Okulicki awansowany został także na stopień generalski). 27 lipca 1944 r. gen. "Bór" powierzył gen. Okulickiemu, który był jednocześnie komendantem II rzutu KG AK (rzut zapasowy utworzono licząc się z możliwością zajęcia Warszawy przez Sowietów i aresztowań wśród dowództwa AK), funkcję Komendanta Głównego "NIE", z gen. "Nilem" jako szefem sztabu. "NIE" podjęła działalność na terenie Obszaru Lwowskiego AK, choć w zderzeniu z sowieckim terrorem nie odniosła poważnych sukcesów. Mimo to starano się budować i chronić siatki konspiracyjne, prowadzić wywiad i likwidować konfidentów. Organizację tworzono także w Małopolsce, na Lubelszczyźnie i Mazowszu, jednakże nie zdołała podjąć tam szerszej działalności. Świadomość rozpracowania w znacznym stopniu przez komunistyczną agenturę dotychczasowych struktur konspiracyjnych wymusiła tworzenie „NIE” od podstaw, przy wykorzystaniu nowych ludzi, nieznanych sowieckiej agenturze. Zmianie ulec musiały także skrytki, punkty kontaktowe i pozostałe metody konspiracji, gdyż NKWD było znacznie groźniejszym przeciwnikiem niż Gestapo – wyznaczano np. następców na stanowiskach aż do piątego w kolejności, aby w przypadku aresztowań kontynuować pracę. Problemem był dobór odpowiednich ludzi. Niech świadczy o tym chociażby fakt, że komendant Obszaru Pólnocnowschodniego „NIE” płk Lubosław Krzeszowski „Ludwik” okazał się być sowieckim agentem (i to już od 1940 r.), dzięki któremu zdekonspirowano struktury „NIE” w znacznym stopniu. Organizacja nie przewidywała działań dywersyjnych na większą skalę (choć tworzono komórki tzw. „egzekutywy”), nastawiona była na samoobronę, wywiad i kontrwywiad oraz badanie nastrojów w Armii Czerwonej. Tak prezentowała się "NIE" w zamysłach i planach, jednakże Powstanie Warszawskie spowodowało chaos w jej szeregach, gdyż utracono kontakty z ludźmi przewidywanymi na funkcje kierownicze. Aresztowanie gen. Okulickiego w czasie rozmów przywódców polskiego podziemia z Sowietami w Pruszkowie pod koniec marca 1945 r. i gen. Fieldorfa w Milanówku (został nierozpoznany i jako Walentego Gdanickiego wywieziono go na Syberię, z której powrócił w 1947 roku) uniemożliwiły ostatecznie rozwinięcie szerszej działalności „NIE”, która została uznana za zdekonspirowaną.

Fot. Płk Jan Rzepecki "Ożóg", Delegat Sił Zbrojnych na Kraj oraz prezes I ZG WiN

Kolejną organizacją wywodzącą się ze struktur Armii Krajowej była Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj. Jej początkiem były depesze płk. Rzepeckiego do p.o. Naczelnego Wodza gen. Andersa nadane 3 i 15 kwietnia 1945 roku. Rzepecki informował w pierwszej z nich o wyznaczeniu go przez Okulickiego na swego zastępcę, w drugiej natomiast zaproponował utworzenie swego rodzaju kierownictwa wojskowego na obszarze kraju, jako, że "[...] Czysto wojskowe zadania nadal w Kraju istnieją i mogą wyłonić się nowe.[...]" oraz likwidację „NIE”, ponieważ struktury tej ostatniej były „rozkonspirowane, a zbyt szeroki zasięg zainteresowań stwarza duże niebezpieczeństwo wsyp”. Rzepecki w tej depeszy postulował utworzenie stanowiska Wojskowego Komendanta Kraju, którego zadaniami było m.in. "dokonywanie aktów samoobrony Narodu w postaci likwidowania wybitnie szkodliwych osób", a WKK miał posiadać uprawnienia takie, jak dowódca AK. Gen. Anders przychylił się do tych propozycji (choć zamiast Wojskowego Komendanta Kraju utworzył funkcję Delegata Sił Zbrojnych na Kraj) i 7 maja 1945 roku powołał do istnienia Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj, wyznaczając Rzepeckiego na stanowisko Delegata i podporządkowując go p.o. Delegata Rządu (w tamtym czasie Stefanowi Korbońskiemu). Zastępcą Rzepeckiego został płk Janusz Bokszczanin "Wir", ppłk Wojciech Borzobohaty "Stanisław" został szefem sztabu (maj-czerwiec 1945 r.), następnie funkcję tę sprawował ppłk Tadeusz Jachimek "Ninka" (lipiec-sierpień 1945 r.). Jednym z głównych zadań, przed którymi stanęła DSZ, było „rozładowanie lasów”. Zależało na tym komunistom, którzy w otoczeniu Rzepeckiego umieścili swą agenturę wpływu (m.in. Włodzimierza Lechowicza, agenta sowieckiego jeszcze od 1933 r.; Lechowicz uzgadniał swe posunięcia ze Spychalskim – członkiem Biura Politycznego KC PPR, których efektem miało być osłabianie woli oporu wśród ludzi podziemia). Przykładem takiego wpływania na Rzepeckiego, który był osobą chwiejną i niezbyt stanowczą, jest memoriał z 18 lipca 1945 r., przygotowany przez Lechowicza w ścisłym porozumieniu ze Spychalskim oraz Zygmunta Kapitaniaka i Kazimierza Moczarskiego. Lechowicz i Kapitaniak odgrywali najważniejszą rolę w prezentowaniu Delegatowi Sił Zbrojnych na Kraj koncepcji najbardziej odpowiadających komunistom. W odezwie, nawołującej do likwidacji podziemia zbrojnego, pojawiły się charakterystyczne sformułowania odnośnie leśnych oddziałów ("bandy", "reakcja"), typowe dla propagandy komunistycznej. Interesującym wątkiem jest fakt, iż w otoczeniu Rzepeckiego, który w czasie wojny szefował Oddziałowi VI KG AK (Biuro Informacji i Propagandy), znalazła się spora grupa osób o mocno lewicowych poglądach. W jakiś sposób naturalnie traktowali zmiany wprowadzane przez komunistów w powojennej Polsce, nie zawsze potrafiąc dostrzec agenturalności Polskiej Partii Robotniczej, strojącej się w patriotyczne szaty. Raziły może ich metody dokonywania tych zmian, ale już nie sam cel. Być może to właśnie z inspiracji takich ludzi Rzepecki wydał wcześniejszą, pochodzącą z 27 maja 1945 r., odezwę do żołnierzy oddziałów partyzanckich, w której padło stwierdzenie, że rząd RP "walki zbrojnej przeciw obecnej okupacji nie zarządził i nie zalecił". Były to jednak tylko słowa, rzeczywistość okazała się na tyle brutalna, że walka w samoobronie przeciw NKWD i komunistom była nakazem chwili. Chyba sam Rzepecki zaczął sobie zdawać sprawę z tego, że tak niezwykle skomplikowanej sytuacji nie da się rozwiązać odezwami apelującymi do żołnierzy o włączenie się w odbudowę kraju, kiedy pisał w meldunku z 12 czerwca 1945 r. że "powszechna wola oporu przeciw sowiecko-lubelskiej rzeczywistości przeradza się wśród byłej AK i związanych z nią kół w opór przeciw rozwiązaniu szeregów". Nie mogło być inaczej - 12 lipca 1945 r. minister bezpieczeństwa publicznego Radkiewicz wydał okólnik o likwidacji "band", zawiadamiając też prokuraturę wojskową o tym, że "władze bezpieczeństwa publicznego lub dowódcy jednostek wojskowych biorących udział w walce z bandytami są upoważnieni do rozstrzeliwania na miejscu bez sądu wszystkich dywersantów i bandytów złapanych z bronią w ręku".  Chcąc nie chcąc, Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj stanęła przed zadaniem ogarnięcia swymi wpływami żywiołowo powstającej partyzantki. Ponadto DSZ miała m.in. informować legalne czynniki władzy RP w Londynie o sytuacji w kraju, chronić społeczeństwo i pracę konspiracyjną poprzez zwalczanie infiltracji bezpieki, współdziałać w przerzucie poczty, środków finansowych i ludzi. Początkowo planowano powrót do stanu konspiracji z pierwszych lat niemieckiej okupacji, a zatem kadrowych komórek. Wydawano odezwy do ukrywających się żołnierzy AK, starano się jednocześnie oddziaływać propagandowo na żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego (akcja „Ż”), rozpracowywać komunistyczną „bezpiekę” (akcja „B”, później "Samoobrona").  Wydawano własną prasę, m.in. "Wolny Naród", "Polska i Świat", "Myśl Niezależna". Broniąc się przed bezpieką likwidowano konfidentów władz komunistycznych i NKWD, rozbijano więzienia NKWD i UB. Z takich akcji można wymienić atak na więzienie w Białymstoku (9 maja 1945 r.), rozbicie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Grajewie (8/9 maja 1945 r.) czy atak na więzienie w Kielcach oddziałów kpt. Antoniego Hedy "Szarego", przeprowadzony w nocy z 4/5 sierpnia 1945 r. Spektakularna była akcja rozbicia obozu NKWD w Rembertowie pod Warszawą z 20/21 maja 1945 r. Żołnierze podziemia uwolnili wówczas z rąk stalinowskich siepaczy od 1800 do 3000 więźniów (szacunki różnią się od siebie w zależności od źródeł). 

Fot. Mapa podziału struktur Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj

Kraj podzielono na trzy obszary – Centralny, Południowy i Zachodni, które z kolei dzieliły się na okręgi i - co ciekawe - struktura terytorialna obejmowała tylko kraj w nowych, pojałtańskich granicach. Łącznie powstało trzynaście okręgów. W skład Obszaru Centralnego (komendantem został płk Jan Mazurkiewicz "Radosław") wchodziły Okręgi: Białystok, Kielce, Lublin, Łódź, Warszawa. Obszar Południowy (komendant płk Antoni Sanojca "Cis") składał się z Okręgów: Krakowskiego wraz z Podokręgiem Rzeszów, Dolnośląskiego i Śląsko-Dąbrowski. Obszar Zachodni (komendant płk Jan Szczurek-Cergowski "Sławbor") tworzyły Okręgi: Bydgoszcz (Pomorze), Poznań, Gdańsk, Olsztyn, Szczecin. 

Sytuacja w kraju okupowanym przez Sowietów i agenturę komunistyczną komplikowała się z dnia na dzień. Nastroje społeczeństwa były rozchwiane, ale było ono wszakże "[...] w większości swej pełne nienawiści do Rosji. [...]", jak pisano w dokumencie DSZ z 15 lipca 1945 r., zatytułowanym "Polityczne oceny i wskazówki". W tym samym dokumencie pojawił się postulat przeniesienia aktywności z obszaru walki zbrojnej na pole walki politycznej, gdyż "o ile sprawa granicy wschodniej wydaje się być na dłuższy czas przegrana, to w walce o niezawisłość mamy wielkie szansze wygrania", a "w walce tej rozstrzygającą dzisiaj jest postawa narodu. Dotychczas postawa ta jest imponująca tak negatywizmem ogromnej większości społeczeństwa do narzuconego przez Rosję i reżim lubelski stanu rzeczy, jak i rzeczowym stosunkiem do ataków politycznych na naród (m.in. "proces 16-tu") oraz do nieodwracalnych faktów politycznych". Wynikało to z obserwacji sytuacji powstałej po utworzeniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (28 czerwca 1945 r., negocjacje dotyczące jego utworzenia toczyły się w Moskwie równolegle do "procesu 16"). Choć skład TRJN był tylko trochę zmienionym w stosunku do Rządu Tymczasowego, który wyrósł z PKWN - rozszerzono go o działaczy politycznych z emigracji - i komuniści utrzymali najważniejsze resorty, w tym bezpieczeństwa publicznego i obrony narodowej, to powrót Mikołajczyka i jego udział w tym rządzie wyzwolił ogromny entuzjazm polskiego społeczeństwa. Niektórzy działacze podziemia dostrzegli w tym szansę na pokonanie komunistów przy urnach wyborczych, wszak postanowienia jałtańskie dotyczące Polski przewidywały także wolne i nieskrępowane wybory. Mikołajczyk był zaś politykiem znanym na Zachodzie jako były premier rządu RP na emigracji. W tym fakcie pokładano ogromną nadzieję, i jak pisano w ulotce z lipca 1945 r. wydanej przez Delegaturę, wierzono "że popularność premiera Mikołajczyka w społeczeństwie polskim i autorytet, jakim cieszy się u Anglosasów pozwolą mu na wywarcie wpływu politycznego, zgodnie z naszym interesem i honorem narodowym". Liczono, że Mikołajczyk pomoże rozwiązać problem brutalnych działań bezpieki w stosunku do społeczeństwa i ocalić niezawisłość państwa. Zresztą o bezpiece pisano, iż jest to "mafijna władza" i "rodzone dziecko NKWD, ułatwiające Rosji penetrację policyjną w kraju i trzymanie Polski w ryzach zależności", a "[...] Samorzutna zbrojna obrona społeczeństwa jest zjawiskiem nierozerwalnie związanym z działalnością zwyrodniałego Bezpieczeństwa". Innym ważnym postulatem było "oczyszczenie wojska Żymierskiego  z elementu obcego, to jest rosyjskiego". Zatem społeczeństwo "musi walczyć dalej - w nowych formach i zasadniczo innymi środkami - o niezmienną treść: o niezawisłość narodu oraz wolność i równość obywatela". Motyw zmiany form walki wyjaśniano nową sytuacją polityczną, którą wywołało utworzenie TRJN i koniecznością "rzeczowego ustosunkowania się do Tymczasowego Rządu JN". Jak ostatniej deski ratunku uczepiono się myśli o przyszłych wolnych wyborach, do których należy przygotować społeczeństwo. Nie zdawano sobie sprawy z faktu, że komuniści mający poparcie Moskwy będą robili w Polsce to, co będą chcieli, a Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej jest tylko przykrywką dla ich prawdziwych celów i Mikołajczyk potrzebny był im rządzie, żeby mogli ładnie prezentować się na Zachodzie jako "demokraci" i tym samym uspokajać tych polityków zachodnich, którzy obawiali się sowietyzacji Polski i całej Europy Środkowej. Świat zachodni, nieświadom ogromu sowieckiej perfidii i cynizmu, dawał się, niestety, wciąż na to nabierać.  

Utworzenie w czerwcu 1945 roku Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, wycofanie uznania rządów alianckich dla rządu londyńskiego (lipiec 1945 roku), rozwiązanie się Rady Jedności Narodowej - parlamentu Polski Podziemnej (początek lipca 1945 r.), konferencja w Poczdamie i zanik nadziei na szybki konflikt Zachodu z Sowietami oraz chęć do ograniczania działalności zbrojnej i aresztowania, które nastąpiły wśród ludzi DSZ pod koniec czerwca 1945 r. złożyły się na decyzję o rozwiązaniu Delegatury 6 sierpnia 1945 roku. Rzepecki był przekonany o niecelowości istnienia zbrojnego podziemia, na co wpływ zapewne miała wspomniana wcześniej agentura komunistyczna w pobliżu Delegata Sił Zbrojnych. Wśród kadry zdania były podzielone - likwidacja DSZ została zakwestionowana przez dowódców terenowych podczas odprawy w dniach 2 i 3 sierpnia 1945 r. Zamieszanie pogłębiła ogłoszona przez komunistów "amnestia". Część żołnierzy i dowódców ujawniła się, do połowy października 1945 r. podziemie opuściło ok. 30-40 tys. ludzi. Znaczna część nadal tkwiła w konspiracji. Rozwiązanie Delegatury Sił Zbrojnych, szczątkowej Delegatury Rządu i Rady Jedności Narodowej nie oznaczało wszakże kapitulacji przed komunistami. Poszukiwano nowych form oporu wobec narzuconej władzy. Takową formą miało być Zrzeszenie WiN.

Powstanie WiN i jego działalność

Datą powstania Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość jest 2 września 1945 roku. Wówczas w Warszawie grupa oficerów wywodzących się z AK powołała organizację, która w ich zamyśle miała nawiązywać do tekstu „Testamentu Polski Walczącej”, dokumentu opublikowanego 1 lipca 1945 roku przez podziemną Radę Jedności Narodowej, stanowiącej namiastkę parlamentu. WiN miał być zrzeszeniem o charakterze politycznym, a nie organizacją wojskową, choć tworzoną przez wojskowych. Symbolem tego była pierwotna nazwa: Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niepodległość”. Nazwę wszakże wkrótce zmieniono, skracając ją i zastępując słowo „niepodległość” słowem „niezawisłość”. Jej twórcami byli wyżsi oficerowie Armii Krajowej, którzy zaznaczyli swój udział w DSZ – płk Janusz Bokszczanin, płk Franciszek Niepokólczycki, płk Jan Rzepecki, płk Antoni Sanojca i płk Jan Szczurek-Cergowski. Terytorium kraju – tak jak w przypadku struktury DSZ - podzielono na trzy obszary: Centralny, Południowy i Zachodni. Te dzieliły się na Okręgi, którym podporządkowano struktury powiatowe – Rady. Im podlegały organizacje gminne czyli Koła. Ogniwem pośrednim był Rejon, złożony z kilku powiatów. Zasięgiem swym WiN objął niewielką część polskich ziem za linią Curzona - obszary wokół Grodna i Wołkowyska (stworzono z nich Inspektorat Grodzieński, podporządkowany Okręgowi Białystok). W skład struktur WiN weszły też eksterytorialne okręgi: Lwowski i Tarnopolski, działające na Obszarze Południowym, tworzone przez konspiratorów przybyłych zza "linii Curzona".

Fot. Mapa podziału struktur WiN

Pierwszy prezesem Zarządu Głównego WiN (zwanego popularnie "Komendą") został płk Rzepecki, jego zastępcą został płk Janusz Bokszczanin "Sęk" (po jego wyjeździe na Zachód w roli emisariusza w początkach października 1945 r. na tej funkcji zastąpił go płk Antoni Sanojca "Cis"; niektóre źródła wskazują na ppłk. Tadeusza Jachimka "Ninkę", sekretarza generalnego WiN). Za łączność zagraniczną odpowiadała Emilia Malessa "Marcysia", za łączność krajową - Zofia Popławska "Maria". Zarząd składał się z działów: organizacyjnego i łączności, informacyjnego, politycznego, legalizacji, propagandy oraz Biura Studiów. Szefowie poszczególnych działów podlegali sekretarzowi generalnemu i wspólnie z prezesami Obszarów stanowili Główny Komitet Wykonawczy, od 1946 r. zwany Radą Główną.

Podstawowym dokumentem nowej organizacji były „Wytyczne ideowe”, ogłoszone w połowie września 1945 roku, w których zawarto cele WiN. W „Wytycznych ideowych” zapisano stanowisko WiN dotyczące m.in. polityki zagranicznej, sytuacji wewnętrznej Polski, wolnych wyborów, emigracji politycznej. Sytuację w Polsce określano jako odległą „od tego obrazu, który mieli przed oczyma ginący żołnierze Polski Podziemnej” i dlatego członkowie WiN jako „wierni jej testamentowi” mieli podjąć walkę polityczną w ramach przygotowań do zagwarantowanych przez aliantów w Jałcie wolnych wyborów w Polsce. Poruszano sprawę ustroju Polski, pisząc że "oficjalnie istniejące ugrupowania polityczne znajdują się pod totalistyczną dyktaturą jednej partii (Polskiej Partii Robotniczej - przyp. aut.), kierującej życiem kraju wbrew woli większości obywateli, a znajdującej główne poparcie nie w społeczeństwie polskim, lecz w obcej sile". Jak ujęto to w „Regulaminie Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość” „celem zrzeszenia jest wywalczenie wprowadzenia w Polsce w życie zasad demokracji w zachodnioeuropejskim znaczeniu tego określenia. W ten sposób mają być uzyskane warunki do swobodnej wewnątrzpolitycznej walki o duszę i charakter Narodu Polskiego, o uzdrowienie i unowocześnienie społecznego i gospodarczego ustroju Rzplitej oraz o właściwe miejsce i sprawiedliwe warunki rozwoju Narodu Polskiego w rodzinie narodów Europy”. Cywilny i polityczny charakter organizacji podkreślało też nazewnictwo funkcji. Zamiast komendanta na czele struktur stał prezes, zamiast Komendy Głównej był Zarząd Główny. Jakkolwiek WiN nastawiony był przede wszystkim na działania polityczne, które jednak i tak musiał prowadzić w warunkach tajności, to czynnik wojskowy organizacji nie został zminimalizowany w takim stopniu, w jakim życzyło sobie tego przywództwo. Głównym powodem tego była niechęć lokalnych dowódców do rozwiązywania oddziałów partyzanckich motywowana obawami przed represjami ze strony wciąż szalejącego komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. W efekcie takiego stanowiska WiN dysponował również siłą zbrojną, najmocniejszą we wschodniej części kraju – na Lubelszczyźnie czy Białostoczyźnie, a także północno-wschodnim Mazowszu czy w kieleckiem. Najbardziej znane oddziały WiN to zgrupowanie mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” czy oddział ppor. Mariana Bernaciaka „Orlika”, a także oddział Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”. Działalność oddziałów poddano regulacjom, np. w instrukcji Inspektoratu WiN w Lublinie z 1946 roku w sprawie działalności oddziałów zbrojnych zapisano, że „walkę z UB i KBW przyjmować w wypadkach koniecznej samoobrony. W wypadku przeprowadzania przez nich pacyfikacji, organizować na nich zasadzki w okolicach nienarażających ludności na represje. Unikać wszelkich akcji mogących narazić teren na represje, gdyż może to przynieść niepowetowane straty w postaci złego ustosunkowania się do nas ludności. W wypadku przeprowadzania aresztowań politycznych przez UB organizować odbicie więźniów. [...]”. Formą działań zbrojnych miała być samobrona polegająca na likwidacji konfidentów NKWD i UB, czym miała zajmować się Straż WiN czyli niewielkie patrole dywersyjne.

Fot. Pismo "Orzeł Biały" wydawane przez WiN

W działalności politycznej skupiono się m.in. na przełamaniu monopolu informacyjnego komunistów. Służyły temu wydawane ulotki oraz prasa podziemna: miesięcznik Obszaru Południowego „Orzeł Biały” oraz „Honor i Ojczyzna”, „Ku Wolności”, „Niepodległość”, „Niezawisłość”, „Polskie Słowo”, „Wolna Polska”, „Wolność”, „W Służbie Ojczyzny”.

Fot. Pismo "Honor i Ojczyzna"

Dążono również do stworzenia platformy współpracy ze wszystkimi siłami politycznymi działającymi w konspiracji, które po rozwiązaniu Rady Jedności Narodowej w lipcu 1945 roku utraciły ze sobą kontakt. Wiosną 1946 roku powstał Komitet Porozumiewawczy Organizacji Polski Podziemnej (później przemianowany na Komitet Porozumiewaczy Organizacji Demokratycznych Polski Podziemnej). Miała to być platforma wymiany poglądów różnych środowisk politycznych, które się nie ujawniły. W składzie Komitetu znaleźli się tacy ludzie, jak płk Wacław Lipiński ze Stronnictwa Niezawisłości Narodowej (jeden z głównych inicjatorów powstania Komitetu), reprezentujący środowisko piłsudczyków, Włodzimierz Marszewski ze Stronnictwa Narodowego, Adam Obarski z PPS oraz Wincenty Kwieciński i Kazimierz Czarnocki z WiN. Tu należy wspomnieć o „Memoriale do Rady Bezpieczeństwa ONZ”, który był wspólnym dziełem członków KPODPP. W ten sposób starano się informować Zachód o postępującej sowietyzacji Polski. Wysłano także pisma do Trybunału w Hadze czy prezydenta USA Harry'ego Trumana, a także do prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Karola Rozmarka. KPODPP został rozbity aresztowaniami na przełomie 1946 i 1947 r. W działalności krajowej nawiązano nieoficjalne kontakty z PSL Mikołajczyka, które jako jedyną partię działającą legalnie zdecydowano się wspierać w kampanii wyborczej. W wyborach upatrywano ostatniej szansy na zatrzymanie pochodu komunistów, gdyż znano nastroje społeczeństwa, które w większości nie popierało uzurpatorów rodem z Moskwy. Liczono się wszakże z możliwością sfałszowania wyborów (stąd hasło „Wyborów sfałszować nie damy”), lecz nie wierzono, że tak jawne oszustwo dokona się przy milczącej aprobacie zachodnich demokracji. 

I Zarząd Główny WiN został rozbity aresztowaniami już w listopadzie 1945 r. Przyczyną tak szybkiej kontrakcji komunistycznej bezpieki było doskonałe rozeznanie wśród oficerów tworzących DSZ, a którzy teraz tworzyli WiN. Informacje te uzyskane zostały przez UB w trakcie działań operacyjnych prowadzonych w momencie akcji ujawnieniowej prezesa Obszaru Centralnego DSZ - płk. Jana Mazurkiewicza "Radosława". Mazurkiewicz został aresztowany 1 sierpnia 1945 r. i z więzienia wydał odezwę - nakłoniony przez ubeków - wzywającą do ujawniania się. Wywiązała się z tego swego rodzaju gra operacyjna, w której obie strony próbowały się przechytrzyć. Komuniści jednakże w tej rozgrywce byli górą, gdyż w momencie ujawnienia sporej części struktur DSZ pozyskali wiele danych pozwalających identyfikować czołowe osobistości nowej konspiracji. Wielce przydatna była agentura wokół Rzepeckiego - wspominany już Lechowicz sporządził dla Gomułki rysopis prezesa I ZG WiN. W czerwcu 1945 r. bezpieka aresztowała żołnierzy dawnej kompanii radiotelegraficznej KG AK "Orbis" i uzyskała informacje o punktach kontaktowych dla kurierów ze sztabu Naczelnego Wodza. Obserwacja tych miejsc pozwoliła na rozpoznanie sieci łączności WiN. Pierwsza aresztowana została pod koniec października 1945 r. Emilia Malessa "Marcysia", kierująca siecią łączności zagranicznej. Rzepecki i Sanojca zostali aresztowani kilka dni później (5 listopada). Śledztwo osobiście prowadził oficer UB - wówczas w randze majora - Józef Różański (Goldberg), jeden z najokrutniejszych katów i oprawców w szeregach bezpieki. Z aresztowanymi działaczami WiN podjął on grę psychologiczną, odwołując się m.in. do tego, że on także nosi polski mundur, chce doprowadzić do "pokojowego" rozwiązania sprawy konspiracji, że gwarantuje "oficerskim słowem honoru" to, że nikomu z ujawnionych nic się nie stanie. Ludziom WiN taka gwarancja wystarczyła żeby mu uwierzyć. To jak komunista traktuje "słowo honoru" miało okazać się już wkrótce. Tym niemniej "Marcysia" za zgodą Rzepeckiego zdecydowała się ujawnić wszystkich znanych jej konspiratorów. Stanie się to przyczyną jej osobistego dramatu i doprowadzi ją do samobójstwa, gdyż została poddana ostracyzmowi swego środowiska i pozostawiona z łatką "zdrajcy", kiedy gwarancje Różańskiego okazały się pustym frazesem i ujawnionych ludzi spotykały represje. Rzepecki 28 listopada w napisanym zapewne pod wpływem nacisków psychologicznych liście z więzienia do członków I Zarządu Głównego WiN konstatował, że "[...] Konspirację trzeba zlikwidować całkowicie". On również uwierzył w zapewnienia Różańskiego. Mimo tych kapitulanckich apeli wciąż znajdowali się ludzie gotowi na walkę z komunistami do końca. Proces działaczy I ZG WiN odbył się ponad rok później - w styczniu i lutym 1947 r. (4 stycznia - 3 lutego). Rzepecki potępił na nim swą konspiracyjną działalność za co został nagrodzony ułaskawieniem (tymczasowym jak się okazało, gdyż za jakiś czas znów trafił do więzienia). Data procesu też nie była przypadkowa - 19 stycznia 1947 r. odbyły się sfałszowane wybory do Sejmu. Komunistom zależało na głośnym procesie dawnych oficerów AK, których teraz próbowano pokazać jako "sługusów imperializmu", kontaktujących się z obcymi służbami wywiadowczymi i prowadzących działalność dywersyjną w kraju, wymierzoną w "działaczy demokratycznych". 

Dość szybko w miejsce rozbitego I ZG WiN powstał II Zarząd z ówczesnym prezesem Obszaru Południowego WiN płk. Franciszkiem Niepokólczyckim "Halnym" na czele, który był legendą konspiracji antyniemieckiej (był twórcą Związku Odwetu, poprzednika Kedywu). Zrezygnował on z tworzenia rozbudowanego sztabu, przeniósł siedzibę kierownictwa do Gliwic, a Zrzeszeniem kierował za pomocą odpraw z prezesami Obszarów (na czele Obszaru Centralnego stał ppłk Wincenty Kwieciński "Głóg", Południowego - ppłk Łukasz Ciepliński "Ostrowski"). II Zarząd skupił się na pozyskiwaniu informacji dla sztabu Naczelnego Wodza w Londynie oraz na rozbudowie Biura Studiów, w którym opracowywano analizy polityczne i kierunki działania propagandowego. 

Fot. Jedna z ulotek propagandowych WiN

Działania wywiadowcze i propagandowe były możliwe dzięki funkcjonowaniu tzw. Brygad Wywiadowczych. Były to struktury utworzone jeszcze w czasach okupacji niemieckiej jako odpowiednik pionu politycznego Policji Państwowej. W latach 1943-44 zostały podporządkowane Delegaturze Rządu, wchodząc w skład Oddziału Bezpieczeństwa Biura Spraw Wewnętrznych Delegatury. Krakowskie Brygady Wywiadowcze, odmiennie niż w reszcie kraju, weszły w struktury AK. To właśnie one z czasem przeszły do organizacji „NIE”, stąd do DSZ, a następnie do WiN. Działania Brygad Wywiadowczych rozwinęły się po sformowaniu II Zarządu Głównego WiN. Szefem Brygad został Edward Bzymek-Strzałkowski. Raporty wywiadowcze, obejmujące tematykę polityczną, gospodarczą i społeczną trafiały do Biura Studiów Obszaru. Tam były analizowane i wykorzystywane m.in. w pracy propagandowej. Brygady Wywiadowcze zostały poddane infiltracji komunistycznej agentury i ostatecznie rozbite w sierpniu 1946 r., kiedy został w Krakowie aresztowany Edward Bzymek-Strzałkowski. Oprócz Brygad Wywiadowczych działały też inne struktury odpowiedzialne za zbieranie informacji: „Port-Liceum” (centralna komórka informacyjna przy I Zarządzie Głównym WiN, rozbita aresztowaniami pod koniec 1945 r.), siatki wywiadowcze Obszaru Południowego WiN („Stomil”-”Iskra”), Obszaru Centralnego („Stocznia”). Z działań propagandowych zasługuje na uwagę projekt akcji „Odpluskwianie”, oparty na słynnej okupacyjnej akcji propagandowej „N” (rozsiewane defetyzmu i dezinformacji wśród Niemców).

Fot. Inny przykład ulotki propagandowej WiN

Akcja „O” miała polegać na odsłanianiu faktycznej zależności i podległości polskich komunistów w stosunku do Moskwy. Przy pomocy plakatów, odezw, ulotek, propagandy szeptanej, ostrzeżeń kierowanych pod adresem zbyt gorliwych funkcjonariuszy i sługusów nowej władzy miano ukazać prawdziwy, antypolski charakter komunistów. Przykładem takich działań były np. nalepki „pręgierzowe” czy klepsydry z nazwiskami gorliwych działaczy komunistycznych. Przykładowy tekst na takiej nalepce, którą umieszczano na domu zamieszkałym przez komunistę, brzmiał: „W tym domu mieszka peperowiec (tu wpisywano dane personalne). Karmiony i opłacany przez Czerwonego Cara (Stalina), jest jego narzędziem do niszczenia Narodu Polskiego. Rodacy! Piętnujcie zdrajcę Narodu Polskiego. Plujcie na podłą kreaturę. To agent NKWD-UB”. Za akcję „Ż”, skierowaną do żołnierzy „ludowego” Wojska Polskiego odpowiadał płk Walerian Tumanowicz „Jagodziński”.

Fot. Wzór przykładowej ulotki "pręgierzowej" z klepsydrą ubeka

Zasługą II Zarządu było też utworzenie zagranicznej Delegatury WiN, która miała pośredniczyć w kontaktach między emigracją a podziemiem WiN w Polsce. Zadanie to miał wykonać ppłk Józef Maciołek „Żuraw”, w czasie wojny komendant Podobwodu AK Rzeszów-Południe, a w owym czasie wiceprezes Obszaru Południowego WiN. We wrześniu 1946 r. Maciołek wyruszył do Anglii i stworzył tam Delegaturę Zagraniczną WiN o kryptonimie „Dardanele”, która istniała do stycznia 1953 r. Celem Delegatury było „nawiązanie łączności z legalnymi władzami Rzeczpospolitej oraz przedstawienie sytuacji w Kraju i uzyskanie zatwierdzenia dla działalności zrzeszenia ›WiN‹”. Oprócz niego wysyłano na Zachód także innych przedstawicieli WiN. Byli to płk Kazimierz Rolewicz „Olgierd”, Wacław Bniński „Wioślarz” oraz Stefan Rostworowski „Ignacy”. II Zarząd UB rozbiło w październiku 1946 roku, aresztując samego płk. Niepokólczyckiego. Śledztwo w Krakowie prowadziła specjalna grupa z MBP pod wodzą Adama Humera, kolejnego osławionego zbrodniarza. Działaczom WiN z II Zarządu niemal rok później (11 sierpnia - 10 września 1947 r.) urządzono pokazowy proces w Krakowie, na którym zapadło osiem wyroków śmierci, z których wykonano trzy. Sądzeni, oprócz Niepokólczyckiego, byli m.in.:Józef Ostafin (doradca polityczny przy prezesie II ZG WiN), Alojzy Kaczmarczyk (kierownik Doradczego Komitetu Politycznego przy prezesie II ZG WiN), Walerian Tumanowicz, Edward Bzymek-Strzałkowski. Z ośmiu wyroków śmierci wykonano trzy: na Alojzym Kaczmarczyku, Walerianie Tumanowiczu i Józefie Ostafinie.

Fot. Płk. Franciszek Niepokólczycki "Halny", prezes II ZG WiN

Kolejny, III Zarząd działał najkrócej, zaledwie kilka tygodni. Tworzyła go obsada Obszaru Centralnego WiN. Byli to m.in.: ppłk Wincenty Kwieciński jako prezes, ppłk Stanisław Sędziak "Warta" jako zastępca, Halina Sosnowska, stojąca na czele Wydziału Informacji i Wywiadu, Zofia Franio, szefowa Wydziału Łączności (kolejna legenda konspiracji antyniemieckiej w szeregach WiN; Franio współtworzyła kobiece patrole minerskie w pierwszym okresie okupacji). III ZG WiN związany był ze środowiskiem konspiracji warszawskiej - ppłk Kwieciński w okresie okupacji był szefem kontrwywiadu w Okręgu Warszawa AK, a w DSZ zajmował stanowiska zastępcy komendanta Obszaru Centralnego i szefa wywiadu. Do sukcesów III ZG WiN należy zaliczyć współtworzenie wspomnianego już Komitetu Porozumiewawaczego Organizacji Polski Podziemnej i współpracę z reprezentantami różnych kierunków politycznych. Sprawnie działała siatka wywiadowcza o kryptonimie "Stocznia". Działalność tego zarządu nie trwała długo. W kraju szalał terror bezpieki, związany ze zbliżającymi się wyborami. Bezpieka miała doskonałe rozeznanie wśród kolejnego zarządu dzięki Kazimierzowi Czarnockiemu, jednemu z najbliższych współpracowników Kwiecińskiego (Czarnocki byż zastępcą Kwiecińskiego do spraw politycznych). Już na początku stycznia 1947 roku UB aresztowało ppłk. Wincentego Kwiecińskiego „Lotnego" oraz jego współpracowników. Wraz z III ZG rozbiciu uległ KPOPP. Proces ludzi zaangażowanych w te przedsięwzięcia toczył się od 3 do 27 grudnia 1947 r. Wacław Lipiński ze Stronnictwa Niezawisłości Narodowej i Włodzimierz Marszewski ze Stronnictwa Narodowego, członkowie KPOPP, zostali zamordowani przez komunistów w więzieniu.

Fot. Ppłk Wincenty Kwieciński "Lotny", prezes III ZG WiN

W styczniu 1947 r., zaraz po rozbiciu III ZG, prezes Obszaru Południowego ppłk Łukasz Ciepliński „Ostrowski” powołał IV Zarząd Główny WiN wraz Adamem Lazarowiczem „Klamrą” (zastępca prezesa), Mieczysławem Kawalcem „Psarskim” (szef Wydziału Informacji), Ludwikiem Kubikiem „Alfredem” (szef Wydziału Organizacyjnego), Józefem Rzepką „Rekinem” (szef Wydziału Politycznego), Franciszkiem Błażejem „Romanem” (szef propagandy i zarazem prezes Obszaru Południowego). Był to ostatni z zarządów tworzonych przez działaczy niepodległościowych. Choć zdawano sobie już sprawę z beznadziejnej sytuacji politycznej Polski (było to już po sfałszowanych wyborach), kontynuowano działalność, która teraz polegała na odtwarzaniu struktur rozbijanych aresztowaniami. Zrekonstruowano zarządy Obszarów Centralnego i Zachodniego. Doradca polityczny ppłk. Cieplińskiego, Karol Chmiel, opracował nową wersję "Memoriału do ONZ", przekazaną w sierpniu 1947 r. do Ambasady USA w Warszawie. W działalności politycznej, po rozbiciu PSL, podejmowano próby dotarcia do PPS "lubelskiej". Wystosowano apel do członków partii, w którym pisano m.in., że "[...] Zbyt dobrze znamy Wasze prawdziwe przekonania polityczne i wiemy, że między Wami a narzuconym Wam przez Moskwę komunistycznym kierownictwem jest przepaść nie do przebycia. Ogłupieniem i zakłamaniem, terrorem, propagandą i wizją świetlanej kariery osobistej, usiłują Was komuniści zepchnąć ze starej prawdziwej polskiej drogi socjalistycznej - usiłują Was zrobić narzędziem, parawanem swoich niecnych planów, a wszystko pod firmą Waszej, starej PPS". [...] Masy polskich robotników walczyły przez 6 lat ramię w ramię z nami w szeregach B.Ch., AK i obok chłopów stanowiły trzon naszych oddziałów bojowych. Ta wspólnie przelana krew i wspólne cierpienie, to dawne braterstwo broni - nakazują nam dziś spieszyć Wam z pomocą, gdy bałamuceni i wykorzystywani stoicie na rozdrożu politycznym i organizacyjnym". Podjęto także działania wywiadowcze wymierzone w okupacyjne siły sowieckie stacjonujące w Polsce, prowadzono wywiad polityczny, rejestrowano działania polityczne stronnictw w Polsce. W ramach kontrwywiadu wprowadzano swych ludzi do UB i PPR. Komuniści wiedzieli jednak o kolejnym Zarządzie i wkrótce zaczęły się aresztowania, które dotknęły też dowódców partyzanckich – np. mjr. „Zaporę” ujęto 16 września 1947 roku. Między 27 listopada 1947 r., kiedy w Zabrzu aresztowano Cieplińskiego, a 1 lutego 1948  r.(aresztowanie Kawalca w Poroninie) ujęto praktycznie cały IV Zarząd. Działania UB wymierzone w WiN były nadzorowane przez NKWD – po rozbiciu I Zarządu Głównego WiN raport na ten temat sporządził Siergiej Dawydow, zastępca głównego doradcy z ramienia NKWD przy polskiej bezpiece. Raport trafił do Berii i Stalina.

Fot. Struktury WiN na przełomie lat 1947/1948

Epilog

Rozbicie IV Zarządu Głównego WiN doprowadziło do ostatecznej likwidacji organizacji w jej niepodległościowym wymiarze. Praca operacyjna UB doprowadziła do zwerbowania do współpracy Stefana Sieńki (szefa Biura Studiów IV Zarządu), aresztowanego 27 stycznia 1948 roku. Posłużono się nim w grze operacyjnej, która trwała niemal 5 lat – do grudnia 1952 roku. Oznaczono ją kryptonimem „Cezary”, a polegała ona na stworzeniu przez bezpiekę kolejnego, V Zarządu i będącego pod jej całkowitą kontrolą. Miało to umożliwić dokładną penetrację pozostałości konspiracji i dezinformację emigracji politycznej na Zachodzie. Pozostawiono na wolności niektóre grupy konspiratorów, jednocześnie je obserwując, aby tym łatwiej móc dojść do kierownictwa podziemia. Przyjmowano kurierów z Zachodu (m.in. Adama Boryczkę „Tońkę”, cichociemnego i żołnierza wileńskiej konspiracji), których starano się przekonać o dalszej pracy konspiracyjnej w kraju. Pod wpływem prowokatorów z „V Komendy” udało się doprowadzić do podpisania umowy pomiędzy Delegaturą Zagraniczną WiN a Amerykanami (którzy poszukiwali źródeł informacji o sytuacji za „żelazną kurtyną”) o współpracy, dzięki czemu komunistyczny wywiad uzyskał możliwość dezinformowania wywiadu USA. W toku działań operacyjnych bezpieka przechwyciła plan o kryptonimie „Wulkan”, opracowany w środowiskach polskiej emigracji niepodległościowej na wypadek wybuchu konfliktu Zachodu z Sowietami. Polegać miał on na szerokiej dywersji oddziałów WiN na szlakach zaopatrzeniowych Sowietów, które przebiegały przez Polskę. Była to alternatywa dla ataku atomowego na Polskę w momencie wybuchu wojny między Zachodem a ZSRS; nie trzeba wyjaśniać, że taki atak dla Polski i Polaków oznaczał zagładę. Sieńko, będąc współpracownikiem UB wprowadzał kolejnych agentów do organizacji, którzy będąc przez niego uwiarygodnieni, stali się prowokatorami wobec dziesiątków ludzi, nieświadomych ich właściwej roli. Likwidowano ostatnie oddziały partyzanckie WiN i dowódców – 29 maja 1949 roku poległ w walce z obławą Zdzisław Broński „Uskok”. Z czasem operacja „Cezary” nabrała rozmachu i służyła komunistycznemu wywiadowi do kontrolowania poczynań wywiadów brytyjskiego i amerykańskiego. W 1951 r. powołano w MBP osobny Wydział III „A” Departamentu III, zajmujący się tylko operacją „Cezary”. W ramach tej operacji prowadzono kilkadziesiąt rozpracowań siatek konspiracyjnych w kraju, z których na pierwszy plan wybija się operacja o kryptonimie „Obszar”, wymierzona w oddział partyzancki kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, którego ujęto w Warszawie w październiku 1952 r. W ramach operacji "Radwan" rozbito  w 1948 r. eksterytorialny Okręg Lwowski WiN.

Fot. Ppłk Łukasz Ciepliński "Ostrowski", prezes IV ZG WiN

Operacja „Cezary” zakończyła się w listopadzie 1952 r. i była to decyzja polityczna, podjęta prawdopodobnie na Kremlu. Z punktu widzenia komunistów zakończyła się pełnym sukcesem – w ramach operacji przejęto sprzęt, archiwa i radiostacje oraz ponad milion dolarów, wyciągniętych od Amerykanów. Pod koniec grudnia, wraz z ogłoszonym oświadczeniem o „ujawnieniu” się fałszywej komendy WiN, aresztowano ponad sto osób, zapadło kilkanaście wyroków śmierci. Komuniści wykorzystali również „V Komendę” do gwałtownej kampanii propagandowej przeciwko emigracji niepodległościowej i podziemiu w kraju. Cieplińskiego i jego współpracowników postawiono przed sądem. Proces trwał od 5 do 14 października 1950 roku. Zapadło siedem wyroków śmierci, jeden wyrok dożywocia i dwa wyroki kilkunastoletniego więzienia. Na karę śmierci skazani zostali: Ł. Ciepliński, A. Lazarowicz, M. Kawalec, F. Błażej, J. Rzepka oraz Karol Chmiel „Polański” (doradca polityczny IV Zarządu) i Józef Batory „Orkan” (kierownik łączności wewnętrznej IV Zarządu). Wyroki wykonano 1 marca 1951 roku metodą katyńską czyli strzałem w tył głowy w więzieniu mokotowskim w Warszawie.

WiN był jedną z największych organizacji konspiracyjnych w powojennej Polsce. Szacuje się, że zrzeszał od 20 do 30 tys. ludzi.

Daniel Sieczkowski

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas