0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

Sławni Polacy: Kazimierz Prószyński

Urodził się 4 kwietnia 1875 r. w Warszawie w rodzinie z tradycjami patriotycznymi. Jego dziadek - Stanisław Antoni Prószyński – w roku 1856 został zesłany wraz z rodziną na Syberię za działalność wymierzoną w carat (w jego mieszkaniu w Mińsku zatrzymywali się kurierzy organizacji podziemnych przemierzający trasę Warszawa-Kijów). Z zesłania powrócili w 1873 r., dzięki staraniom syna Stanisława – Konrada, szerzej znanego pod późniejszym pseudonimem „Promyk”, twórcy elementarza, krzewiciela oświaty wśród szerokich warstw ludności. Opracował on także bardzo popularny i doskonały podręcznik do samodzielnej nauki czytania i pisania pt.: „Obrazkowa nauka czytania i pisania”. W Londynie, podczas światowego kongresu oświaty ludowej, przyznano mu nagrodę w postaci 1000 funtów szterlingów, ufundowaną przez rząd brytyjski, której jednakże nie odebrał osobiście.

Fot. Kazimierz Prószyński

Kazimierz zatem wzrastał w atmosferze patriotyzmu i wartości obywatelskich. Dość wcześnie zainteresował się fotografią, co związane było z tym, iż jego dziadek prowadził od 1839 r. w Mińsku profesjonalny zakład fotograficzny. Z jego działalnością jako przedsiębiorcy wiąże się pewna, dość charakterystyczna ciekawostka – otóż fotel, na którym siadali fotografowani ludzie na górnej krawędzi miał herb Orła i Pogoni. W ten sposób „wywrotowe” i zakazane symbole przypominające o istnieniu Rzeczpospolitej znajdowały się na każdej fotografii opuszczającej zakład. W czasie śledztwa dopatrzono się tego i fotel stanowił dowód „przestępstwa” i potwierdzenie „nieprawomyślności” Stanisława Prószyńskiego. Konrad Prószyński, ojciec Kazimierza, nie zajmował się profesjonalnie fotografią, aczkolwiek posiadał aparat fotograficzny. Kazimierz, wraz z zaprzyjaźnionym Mieczysławem Karłowiczem (przyszłym kompozytorem) urządzał różne eksperymenty i doświadczenia, które pogłębiały jego pasję i zainteresowanie technikami utrwalania obrazu. Wzrosły one jeszcze bardziej, kiedy młody Prószyński był świadkiem pokazów działania pierwszych prymitywnych kamer, które do Warszawy pod koniec XIX w. sprowadzali właściciele zakładów fotograficznych. Jak sam później wspominał w 1929 r.: „Praktykę mechaniczną miałem już niejakąś za sobą, gdyż od dziesiątego roku życia najmilszą rozrywką dla mnie było obmyślanie i konstruowanie różnych maszyn. Pewnego dnia, przechodząc Nowym Światem, zauważyłem na miejscu budowanego dzisiaj gmachu państwowego (na rogu Al. Jerozolimskich), na niedawno zburzonym domu narożnym, reklamę żywej fotografii Anschutza z Berlina. Wejście kosżtowało 20 kopiejek. Pokazywano w zupełnie ciemnej salce obraz na kliszy wielkości 9 X 12 cm silnie na- świetlony z tyłu za pomocą rurki Geisslera. Widziałem np. jeźdźca konnego, biorącego przeszkodę. Jeden ruch powtarzał się tam i z powrotem, a składały się nań 24 klisze, umieszczone na obwodzie koła i przechodzące kolejno przed oświetloną ramką. [...] Pokaz ten nasunął mi od razu myśl o poważniejszej fotografii żywej, o kinematografie”. Nie bez przyczyny była także atmosfera rodzinnego domu przy ulicy Nowy Świat 26, gdzie zbierała się inteligencja warszawska i gdzie dyskutowano na różne tematy. Dzięki temu horyzonty umysłowe Kazimierza mogły się rozszerzyć i usystematyzować. Kiedy w 1894 r. wyjechał na studia techniczne do Liége w Belgii, miał już określony kierunek swych przyszłych działań na polu wynalazków - była to kinematografia, choć udało mu się zrealizować również pomysły z innych dziedzin. Takim przykładem może być „ekspedytor uniwersalny”, służący do składania arkuszy papieru i naklejania na nie zaadresowanych pasków. Urządzenie było przydatne w wysyłce gazet lub książek, pozwalając skrócić czas wysyłki. Jednakże Kazimierz cały czas obmyślał jak ulepszyć aparat do rejestracji ruchomych obrazów. Zetknął się z wieloma urządzeniami, jednak żadne z nich nie dawało ciągłego i płynnego obrazu. W takich okolicznościach doszło do powstania „pleografu” - pierwszej kamery Prószyńskiego, ukończonej w 1895 r. Jednym z pomysłów Prószyńskiego było zastosowanie nowej, lekkiej taśmy. Szło także „o znalezienie mechanizmu, który by szybko, lecz dokładnie, przerzucał tę błonkę, nie drąc jej. Obmyśliłem cały nowy system grabek, ząbków [...], wchodzących w otwory w taśmie i przesuwających ją szybko”. Efektem prac był zupełnie nowy system ruchu taśmy w aparacie, jakkolwiek nie został wówczas zastosowany na szeroką skalę. Jednakże była to pierwsza działająca kamera skonstruowana przez Polaka i zarazem wstęp do następnego etapu badań i doświadczeń. Wynalazek Prószyńskiego odbił się szerokim echem. W prasie warszawskiej podkreślano, że pleograf „różni się od wynalazku Edisona i mniej lub więcej udatnych naśladowców jego [...] obrazy wcale nie migają nawet przy powolnych zmianach. Miganie przy dotychczasowych aparatach razi oczy i psuje wrażenie. Poza tą główną cechą aparat ma posiadać zaletę, że nie sprawia hałasu i pozwala zmieniać obrazy z szybkością przeszło dwa razy większą niż aparat Edisona”. Żmudne prace, podczas których Prószyński spotkał na swej drodze wiele życzliwych mu osób ze środowiska naukowego, zaowocowały stworzeniem w 1898 r. „biopleografu”. Zastosowanie dwóch obiektywów i dwóch taśm pozwoliło na duże zmniejszenie migotania wyświetlanych obrazów, jakkolwiek nie usunęło tego problemu do końca. Oprócz prac nad urządzeniami Prószyński w 1901 r. powołał do życia Towarzystwo Udziałowe „Pleograf”, będące pierwszą polską wytwórnią filmową i jedną z pierwszych na świecie. Przetrwało ono do 1903 r. W 1906 r. Prószyński powrócił do Belgii aby ukończyć studia, czego dokonał w 1908 r., otrzymując tytuł inżyniera.

Fot. Biopleograf

Wynalazca zajmował się też (równolegle z Janem Szczepanikiem) problemem przesyłania obrazu na odległość, co z czasem dało podwaliny telewizji. Wynikiem prac nad tą tematyką było urządzenie nazwane „telefot”, w którym zastosowanie znalazł światłoczuły selen i prąd zmienny. „Telefot” nie został opatentowany i nie znalazł wówczas szerszego zastosowania ze względu na problemy techniczne, ale pierwszy krok w stronę telewizji został uczyniony. W 1908 r. Kazimierz Prószyński przeniósł się do Paryża. Tam jego urządzenia spotkały się z dużym zainteresowaniem, w tym Francuskiej Akademii Nauk. Szczególne wrażenie zrobił tzw. obturator – rodzaj dodatkowej przesłony, która pozwoliła wyeliminować migotanie podczas projekcji, co z kolei umożliwiło widzom oglądanie dłuższych filmów. Innym ciekawym urządzeniem było „kinofon” - rodzaj urządzenia, które synchronizowało dźwięk z fonografu Edisona z filmem wyświetlanym przez pleograf. Urządzenie to stanowiło krok milowy w stronę udźwiękowienia filmów. W latach 1907-1910 powstawał kolejny wynalazek Prószyńskiego, którym był aeroskop – pierwsza na świecie ręczna kamera filmowa, której nie trzeba było napędzać korbką. Mechanizm napędzający taśmę opierał się na wykorzystaniu sprężonego powietrza do ok. 35 atmosfer, a pompowało się go przy użyciu pompki podobnej do tych rowerowych. Umieszczony w urządzeniu żyroskop pozwalał na zwiększenie stabilności obrazu.

Fot. Aeroskop po zdjęciu bocznej obudowy, w cylindrach mieściło się sprężone powietrze

Aeroskop najlepiej podsumował inny wynalazca – Arthur Kingston, mówiąc że : „Nie wiedzieliśmy dotąd, co to jest ręczna kamera, zanim nie zjawił się u nas Prószyński”. Aeroskop wszedł do produkcji w Anglii, dokąd w 1911 r. przybył Prószyński. Urządzenie zostało nagrodzone złotym medalem w 1913 r. na Międzynarodowej Wystawie Kinematograficznej. Dzięki aerografowi nastąpił bujny rozwój nowych gatunków filmowych: dokumentu i reportażu. Kamer Prószyńskiego używali najwięksi potentaci na rynku filmowym w tamtym czasie, m.in. amerykańska Paramount Pictures, były one również wykorzystywane do filmowania walk podczas I wojny światowej. Po jej wybuchu Kazimierz Prószyński wraz z żoną Angielką Dorothy Abrey przeniósł się do USA. Pamiętając o swym pochodzeniu i patriotycznym wychowaniu stał się, obok Ignacego Paderewskiego, jednym z najbardziej znanych orędowników „sprawy polskiej” za granicą. Zresztą poznał się z Paderewskim, co przerodziło się z czasem w przyjaźń między nimi. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę Prószyńscy powrócili do niej z dziećmi. W 1922 r. powołał w Warszawie Centralną Europejską Wytwórnię Kinematografu Amatorskiego inż. Prószyńskiego. Dzięki niej chciał umożliwić każdemu posiadanie własnej, domowej kamery. Niestety, koszta filmów i ich obróbki w owym czasie były zbyt wysokie, poza tym niewielu wtedy miało aparaty własne fotograficzne, a co dopiero kamery. W czasie II wojny światowej Kazimierz Prószyński włączył się w działalność konspiracyjną, użyczając swego laboratorium podziemiu. W czasie okupacji nie zaprzestał prac badawczych. Opracował projekty „lampy totalnej” (rodzaj reflektora skupiającego i odbijającego promienie świetlne w taki sposób, że strata światła nie powinna przekraczać 15%) oraz „autolektora” - prototypu dzisiejszych audiobooków. Nie zachowały się jednakże plany tych urządzeń. Kazimierz Prószyński został aresztowany przez Niemców dwukrotnie. Pierwszym razem został po 10 dniach zwolniony. Drugi raz aresztowano go podczas Powstania Warszawskiego – 25 sierpnia 1944 r. na Mokotowie. Stąd wywieziono go wraz z żoną i córką (syn przebywał od 1938 r. w USA) do Pruszkowa, a następnie do obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen. Tam rozdzielono rodzinę Prószyńskich i Kazimierz trafił do Mauthausen, gdzie zmarł 13 marca 1945 r. jako więzień nr 129957.

Podsumowaniem jego dokonań dla światowego kina i rozwoju przemysłu filmowego niech będą dwie opinie. Amerykański profesor fizyki Edward Morley powiedział o Prószyńskim, iż był on „Kolumbem kinematografii”, zaś Louis Lumière miał powiedzieć podczas prezentacji pleografu: „Panowie, ten człowiek jest pierwszy w kinematografii, ja jestem drugi”.

Daniel Sieczkowski

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas